Bo przyjaźń jest najważniejsza.

"Nawet papier toaletowy wie, że trzeba się rozwijać."

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Byłam pewna, że napisze. Myślałam, że jeszcze mnie kocha. Akurat. Teraz spotyka się z jakąś modelką. To szczerze boli, bo ja go naprawdę kochałam, a dopiero teraz sobie uświadomiłam jak bardzo. Z One Direction nie mam żadnego kontaktu. To widać, że nie zależy im na przyjaźni, ale z Mellisą spotykają się regularnie. Można powiedzieć, że już się nie przyjaźnimy, bo ona ma mnie daleko w dupie. Czy to naprawdę tak musiało się skończyć? Może to taka nauczka za to, że nie doceniałam tego, co miałam. Jedno było pewne, miałam złamane serce. Nikt się mną nie interesował. Dlatego chodziłam prawie codziennie do klubu, w którym byłam dobrze znana. Kolor odświerzyłam i mam dalej takie jakby to powiedzieć podobne do krwi. Nie wiedziałam, że miłość za każdym razem boli. Po nocach śnił mi się Scott, co mnie zawsze bolało. "Czas leczy rany" - w moim przypadku nie jest to prawdą.
Codzienie budzę się z przekonaniem, że moje życie jest zjebane, bo jest. Niby miałam pracę, fanów i wiele innych rzeczy, ale brakowało mi przyjaciół. Tak ciężko mnie zrozumieć? Potrzebowałam kogoś, kto by mnie pocieszył, pomógł. W moich piosenkach nie było żanej pasji, niczego. Ludzie niczego nie zauważyli. Czyżbym była taką dobrą aktorką? Minął dokładnie rok od zerwania. Jestem silniejsza. Może i jestem teraz zbyt samotna, ale wredna i mocna. Oczywiście fani są dla mnie najważniejsi. Dużo czytałam, że Harry Styles jest szczęśliwy z Mellisą. Z Mellisą?! Ona przecież szalała za Horanem! Zerwali, a ona wzięła się za Loczka. Mojego dawnego ukochanego. Dziwne, prawda? Dziwi mnie tylko dlaczego zostałam zapomniana przez nich? Rozumiem Liam mógł mnie wyjątkowo nie lubić, ale bez przesady. Ja też mam uczucia! Kilka razy chciałam popełnić samobójstwo, ale to było zbyt trudne.
Przechadzam się właśnie po zwyczajnym chodniku marząc o spokoju. Zaraz, zaraz Harry i Mellisa?! Chyba się na nich zagapiłam. Szli trzymając się za ręce. Zobaczyli mnie i uśmiechnęli się. Czego się szczerzą?! Nagle Hazza przybrał minę przerażenia i krzyknął
- Uważaj!!!!!! - obróciłam sie i zanim zdążyłam cokolwiek zobaczyć, poczułam tak ogromny ból, że zaraz zamknęłam oczy i nic nie mogłam zrobić...
[Narrator 3-osobowy]
Na pogrzeb Amy przyszło całe One Direction, Mellisa i wielu, wielu fanów. Oczywiście nie zabrakło rodziny, ale to co innego. Wszyscy byli strasznie smutni. Liam żałował, że kazał jej się odwalić, ale co się stało już się nie odstanie. Mellisa stała w szoku, że jej najlepsza przyjaciółka odeszła, a Harry płakał. Mellisa była tylko przykrywką żeby jakoś zapomnieć o Amy. On ją bardzo kochał! Tylko, że Liam, na którego od roku był obrażony musiał wszystko zepsuć. Louis stał cicho, Zayn myślami był z Amy, a Niall tak jak Hazza płakał. Wszystko mogłoby skończyć się inaczej.
Po tym wszystkim Harry uświadomił sobie, że cholernie zniszczył swoje życie i zerwał z Mellisą. To było wiadome. Już nigdy nie ułożył sobie życia z inną dziewczyną.


-----------------------------------------------------------
Ha! I co zaskoczeni? No ja też nie spodziewałam się, że mogę uśmiercić Amy i wszystkim zjebać życie, ale mogłam. Powodem, dla którego kończę bloga jest to, że mam nowego bloga: http://pomozmy-uczuciu.blogspot.com/ . Zapraszam na niego! Następnym powodem jest nauka i no wiecie takie tam prywatne sprawy. Bardzo ciężko mi kończyć opowiadanie, które prowadziłam od 2 czerwca i, które miało aż 6967 (69 muhahahaha) odwiedzin. Dziękuję wszystkim za czytanie i komentowanie!
Tagi: epilog
11.11.2012 o godz. 14:55
Elo mam nowego bloga
http://imaginy-paula4332.blogspot.com/
I nie chciałabym, aby to był kolejny, którego musiałabym usuwać. Poczytajcie!
Tagi: blog
20.10.2012 o godz. 19:46
Ciężko mi jest: wróciłam do Londynu. Chłopaki dalej koncertują, a mnie nachodzi dyrektor liceum, który sądzi, że mam być z nimi. Kończy się lipiec, niedługo wracają.
Wstałam, przebrałam się w jakieś normalne ciuchy: bokserkę i szorty, ze względu na to, że jest gorąco za oknem. Zrobiłam delikatny makijaż, a włosy spięłam w oryginalnego koka. Ledwo zdążyłam posprzątać pokój, a już ktoś dzwoni. Jest ósma rano! Kto ma czelnosć?!?! Nacisnęłam zieloną słuchawkę, nie patrząc nawet, kto dzwoni.
- Wyjdź na dwór - posłusznie otworzyłam drzwi i podreptałam na dwór. Moim oczom ukazał się Hazza, z kwiatami i jakiś taki smutny..
- Harry? Co ty tu...
- Ciii wróciłem wcześniej. To dla Ciebie - podał mi kwiaty. Zaraz, zaraz. Ale z jakiej to okazji? Jest 29 lipca. Urodziny? Nie. Jakieś coś? Też nie.
- Harry, ale z jakiej to okazji??
- A czy musi być okazja?- pocałował mnie słodko w usta - No dobra, są kłopoty ...

[Mellisa]

- Nossa nossa zjedz se kabanosa! - śpiewała moja znajoma z Polski. Zaczęłam się śmiać, nie wiem z czego. Nawet nie znam polskiego, ale to wydawało się śmieszne!
- Sory, że pytam, ale co to za piosenka?
- Ai se eu te pego . Tylko to taka przeróbka! - znikąd pojawił się Niall . Nie patrz na niego, nie patrz! - ciężko jest się do tego zmusić! On jest taaaaki słodki! :D
- Cześć wam. Co tu się wyrabia? - powiedział tym swoim uwodzicielskim głosem. Czy on musi być aż tak pociągający? A o ja! Przecież się na niego fochnęłam! Trzeba coś zrobić ! Już wieeeeem! Ha! Wyszłam sobie jak gdyby nigdy nic, a ten obczajał mnie jakbym mu matkę zabiła? No nie wiem. W każdym razie wyglądał na zdzwionego. Poszłam do pokoju Zayna, musiałam z kimś się powydurniać, a Amy nie było.
- Zaaaaayn! Siemka! WSTAWAJ! - no dziad nie wstaje - LUSTRO W ŁAZIENCE PĘKŁO! - hahahah zerwał się z łóżka i pędem do łazieneczki. Jaki zły ohoho
- Nawet tak nie żartuj! - wsiekły zmienił koszulkę z białej na czarną. Ohoho klatę to on ma! Dobra Mellisa, nie gap się tam!
- A co mi zrobisz? - potknęłam się o jakieś ciuchy i wywaliłam się na łeb. Zaczęłam się baaardzo glośno śmiać, Zayn też się śmiał, bo słyszałam szczekanie
- Zayn, ty szczekasz? - teraz tak się rżał jak koń. No kurde nie rozumiem. Raz jak pies, teraz jak koń. Z niego jakieś zwierze jest, czy co?? Aaa może to po prostu jego śmiech?
- Dobra, wrzucę Cię do basenu i zabiorę Twoje lusterko!
- Ejjj, dlaczego moje?! Amy zabrałeś i już się mojego uczepiasz?? Osz ty koniu!
- No Amy przecież mi je celowo pobiła! Nie pamiętasz? " O ja hahaha Zayn sie wkurwi, lusterko mu pobiłam!" - zaczął udawać moją bff. Teraz to ja szczekałam!
- A wiesz, że ona kiedyś próbowała utopić rybę? - śmialiśmy się i w tej chwili do nas doleciał jakiś taki podjarany Niall? Zayn popatrzył się na niego jak na wariata i wybuchnął śmiechem
- Czym się jarasz?? - zapytałam
- Wracamy do Londynu 10 sierpnia , ale
- Ale?
- Ale Harry właśnie tam poleciał
- Że co?! - Zayn wybałuszył oczy
- Ale ma niedługo wrócić...

[Amy]

- Więc, powiesz mi o co chodzi? - weszliśmy do mojego mieszkania, Hazza usiadł na sofie i wlepił paczadła we mnie. Nie powiem, bylo to zajebiste uczucie - Żyjesz??
- Jak wiesz, Liam chce odejść z zespołu i to nie chodziło o wakacje, chodziło o życie. On chce, żebyś zniknęła z naszego życia. A ja nie wiem, co o tym myśleć. Kocham Cię - nastała krępująca cisza.
- Kochanie, czy to właśnie jest zerwanie? - twierdząco kiwnął głową. - Rozumiem, tu chodzi o zespół i przyjaciół. Tylko proszę, kontaktuj się jakoś ze mną. Dobrze wiesz, że nie wytrzymam bez Ciebie! Kocham Cię nad życie. Wiedz o tym . Zobaczymy się jeszcze, prawda? - w moich oczach zebrały się łzy, tak samo jak w paczadłach Loczka. Rezygnuję z przyjaciół = rezygnuję z życia . Chłopak twierdząco kiwnął głową
- Dlaczego Liam mnie nie lubi?
- Uważa, że jesteś fałszywcem, który leci na kasę. Wiem, że tak nie jest. Próbowałem z nim pogadać, ale ten nie chce słuchać! Jejku, nie chcę się rozstawać. Ledwo przyzwyczaiłem się, że jesteś moja, a już muszę się odzwyczaić. - wybuchłam płaczem. Hazza jest naprawdę wspaniały. Mógł powiedzieć krótkie "Koniec z nami", ale tego nie zrobił. Dopiero teraz doceniłam, co tak naprawdę miałam. Mój chłopak, a raczej były chłopak przytulił mnie mocno i wyszeptał " Ciii, tylko nie płacz".

-------------------------------
Przepraszam, że tak dawno pisałam. Teraz postaram się pisać baaardzo często. Powód jest jeden: nauka. Chociaż nie mam weny, dodałam to coś, aby nie było tak pusto. Dziękuję wszystkim aż za 6000 odwiedzin, proszę o następne 6000 i zapraszam do komentowania.
Tagi: rozdział 46
20.10.2012 o godz. 11:26
Amy]

Zwykły, szary, lipcowy dzień, ale w jakiś sposób niesamowity. To właśnie dzisiaj idę z chłopakami na galę. Co prawda jest ona kreatywna. Od rana zbierałam się, zresztą jak wszyscy. Z dołu słychać było przeraźliwe krzyki Nialla, bo jest głodny. Nikt nie miał czasu go nakarmić, a sam nie mógł ruszyć dupy, żeby zrobić sobie chociaż kanapkę. Niestety w naszym domku musieliśmy pomieścić się aż w 7, a domek był mały. To jakieś takie wypoczynkowe się nam trafiły. Z Londynu przylatuje Danielle z Eleanor i jestem tym strasznie podjarana. Lou właśnie po nie wyjechał, skubaniec. Mellisa jest wniebowzięta, bo Niall ją zaprosił. On nie widzi, jak ona go kocha. Ślepy jest? Ona lata wokół niego, a ten nawet zwykłego "Cześć" jej nie powie. Taka właśnie jest miłość bez wzajemności. - No i oczywiście oczywisty krzyk z łazienki " GDZIE JEST MOJE LUSTERKO?!". Oczywista oczywistość oczywistości, że to krzyk Zayna Malika. Miałam dość jego głupich odzwyek przy MOIM lusterku i jeszcze krzyczy, że to jego! Schowałam jełopowi, ale trzymajcie mnie ludzie!!
Przyjechały dziewczyny, więc rzuciłam się na nie. Nic się nie zmieniły, tylko Eleanor troszeczkę przyciemniła włosy. Chwała, że Louis to zauważył, bo dostałby i to nieźle. Wyprzytulałam je, w końcu nie widziałyśmy się aż 3 tygodnie. Mellisa siedziała zamknięta w swoim pokoju, wybierała jakieś ciuchy - popatrzyłam na zegarek . Jeszcze 6 godzin do imprezy. Dużo czasu. Z mojego, a raczej naszego pokoju wyszedł zadowolony Harry
- Dzień dobry kochanie - całus w usta i poszedł zrobić sobie coś do żarcia. Codzienność. Przy okazji nakarmił Nialla, którego wrzaski były nie do wytrzymania. Wzięłam popcorn, colę i jakieś czipsy i z Haroldem zasiedliśmy przy telewizorze
- Co oglądamy? - przytulił mnie mocno
- Hmmm. O pacz Sala Samobójców leci!! - powiedział z takim entuzjazmem, że omal się nie zeszczałam. Pewnie śmiesznie to wyglądało, bo Niall, który wpierdalał (bo inaczej tego nazwać nie można) kanapki miał z nas niezłą polewkę. Znam scenariusz na pamięć, więc razem z bohaterami gadałam tekst. Jednak końcówka mnie rozwaliła - jak zawsze. Nieźle płakałam.
***
- Amy, chodź zrobię Ci jakiś fryz - krzyknęła Eleanor ze swojego pokoju. Włożyłam czarną sukienkę, czarne szpilki i poszłam do dziewczyny Lou
- A więc kok Ci będzie pasował ! - skąd u wszystkich ten entuzjazm??
Eleanor miała włosy spięte delikatnie do tylu. Fajnie to się prezentowało z jej boskimi włosami. Sama chciałabym takie mieć . LOl. Nałożyła na siebie granatową sukienkę, z tyłu dłuższą, a z przodu krótszą. Fajna. Ona to ma gust! Do tego podobne jak ja czarne szpilki, ale moje lepsze! Yeah! Zrobiła mi takie wyczepistego koka. Zjadłam coś na szybko, umyłam zęby, ostatni raz poprawiłam makijaż taki ostry i ciemny. Fajnie to się prezentowało z moimi czerwonymi włosami. Czasami je lubię ...
Wyszłam z domu
- Eee to ty Amy?! - Harry wytrzeszczył na mnie oczy - O Boże ! Wyglądasz bosko! - cmoknął mnie w usta
- Harry, weź. Moja szminka! - zaśmiał się. Wsiedliśmy do auta z baaaardzo wielkim smajlem
- Aaaa no Liam. Miałeś nam coś ważnego powiedzieć. Dowiemy się, czy musimy czekać kilka dni aż "zbierzesz odwagę"? . Nawiiijaaaaaaaj
- Ehhh. Potem - wlepił oczy w szybę samochodu.
- Wychodzimy! - czerwony dywan, droga, stres. Dlaczego Styles miał taki wieeelki smajl na ryjcu?! Śmiał się z Mellisy, która po prostu sobie nie radziła?! No fakt, potykała się o własne szpilki. A to tylko dlatego, bo wzięła wieeeelkie szpilki, na których nie umie chodzić. - zrobiłam w myślach facepalma. Przeszliśmy kawałek drogi i podeszliśmy do jakiegoś kolesia, a raczej gwiazdy, której nie jarzę.
- Amy, to jest Justin Biebier, Justin to jest Amy Brian - wytrzeszczyłam oczy. To jest Biebier?!?! Aż tak się zmienił?! No pamiętam te dziadowskie filmiki na you tube, ale śmieszne, które go ośmieszały. Pamiętam, kiedy z dziewczynami z naszej klasy śpiewałam "baby", a raczej wyłyśmy na lekcjach. Hahah. To były czasy!
- Oooo aż taka jest piękna? Ooo Harry pozazdrościć! - jakoś już go nie lubię, ale postaram się być miła. Przynajmniej nie zrobię siary Loczkowi
- No tak jestem jego dziewczyną. - cmoknęłam mojego chłopaka w policzek - Opowiedz mi coś o sobie - powiedziałam to z trudnością. Kiedy on nawijał, a ja udawałam, że słucham, wzrokiem napadłam na załamanego Liama. Siedział przy stoliku z Danielle, Niallem i Mellisą, Zaynem i Perrie. Tylko dlaczego on był taki nijaki? - to pytanie męczyło mnie przez całą imprezę
***
Wszyscy zmęczeni wracaliśmy do naszego domku. W sumie nie tacy zmęczeni, bo tylko Harry przysypiał. Przez noc poznałam Justina Biebiera, Selenę Gomez i takie tam różne gwiazdy i stwierdzam, że są fajni.
- Muszę wam coś powiedzieć - odezwał się Liam. O właśnie! - Chciałem wam powiedzieć, że że że odchodzę z zespołu ... - Harry momentalnie się obudził, Niall przestał jeść, a Zayn się przeglądać w lusterku. Louis cały czas się na niego gapił zszokowany. Dziewczyny tylko smutnym wzrokiem popatrzyły na mnie
- Odchodzę, bo nie jest tak jak dawniej. Kiedyś byliśmy sobie naprawdę bliscy, a teraz? Nawet ze sobą nie porozmawiamy jak trzeba. A wszystko zaczęło się jak Harry zaczął sprowadzać do domu Amy.
- Czekaj, czekaj, czekaj - akurat auto się zatrzymało mieliśmy wysiadać - Chcesz powiedzieć, że to wszystko przeze mnie?!
- Tak - chłopaki jeszcze w większym szoku patrzyli się na naszą dwójkę - Jeżeli mam zostać, to jeśli Ciebie nie będzie - Louisowi i Harremu kopara opadła
- Spoko. Już więcej nie będziesz musiał na mnie patrzeć - siedziałam najbliżej drzwi i szybko wyszłam, pozostawiając 4/5 One Direction kompletnie zdezorientowanych...

---------------------------------------------------
Witam. Przepraszam, że dawno pisałam, ale pomysły przyszły mi właśnie teraz. Rozdział taki jaki jest, ale baaardzo mi się podoba. Nie wiem, jak wam, dlatego komentujcie!
Aha i dzięki za ponad 5000 odwiedzin.
Miałam to zakończyć, ale kiedy zobaczyłam odwiedziny - zmieniłam zdanie.
Tagi: rozdział 45
29.09.2012 o godz. 21:09
[Louis]

Dzień jak co dzień, poza tym, że nasza ukochana Amy wydała swój pierwszy singiel. Idzie jej dobrze i już zainteresowała się nią prasa. No, a u mnie ok. Liam znalazł swoją Danielle, a fakt, który mnie dołuje, to taki, że El nie ma jak mnie odwiedzić. Coś się między nami psuje, ale ciężko jest wytłumaczyć co - siedziałem przed telewizorem i oglądałem jakiś film romantyczny
- Cześć Lou - oooo Pan Widelec przyszedł. Usiadł obok mnie i z taką ponurą miną, wziął pierwszą lepszą gazetę i zaczął czytać, albo mi się po prostu wydawało - Możemy pogadać??
- Stary ty się jeszcze pytasz? Gadaj. Nikomu nie powiem
- Mam pewien problem, ale ... - i wtedy na dół zszedł Harry, ubrany w same bokserki...

[Amy]

Ledwo wyszłam z łóżka. Wczoraj była niezła impreza. Nie, że mnie łeb boli, a nie wyspałam się zbytnio. Podniosłam się i ubrałam w:
http://stylistki.pl/lekko-turkusowo-czerwono-194846/
Lubie te buty, bo nogi mnie po nich jakoś nie bolą. Serio! Uczesałam się jeszcze, make up zrobiłam i zeszłam na dół do chłopaków. Usłyszałam tylko krzyki
- Że co?!?!?! - to chyba Lou
- Nie możesz tego zrobić!!! - to Harolda raczej. Ale co się tutaj dzieje. Wparowałam do salonu, gdzie stali chłopcy i nastała krępująca cisza
- O co chodzi? Co tu się dzieje?? - wszyscy zamilkli, co było bardzo dziwne. Hmmm.
- Liam...
- Zamnij się - chamsko mu przerwał Lou. Ohoho. Z tego, co widzę to nic przyjemnego. No ba. Na bank coś niezbyt miłego. Mina Harrego wyglądała, jakby miał się rozpłakać, Louis jakby Niall zjadł mu wszystkie marchewki, a Liam obojętną
- Powie mi wreszcie ktoś, coś?? - chyba nikt i nic mi nie powie, więc wybrałam się do Horana na małą pobudkę. Niby mieliśmy się zaprzyjaźnić, ale nam to po prostu nie wychodzi. Wysypałam na niego płatki. Taaa. Zawsze wstaje i wrzeszczy na mnie, że marnuję jedzenie. Marnować, nie marnuję, po prostu go budzę. No i oczywiście dostałam opiernicz
- Mogę wszystkich prosić na dół?! - w tej chwili Horan wreszcie wstał i poszedł do WC. A ja sobie zwyczajnie poszłam na dół. Po chwili do nas dołączył zaspany blondyn
- No więc tak . Mam dla was wszystkich złą wiadomość- zaczął Liam...

[Justin]

Mmmm mój skarb jest zawsze najlepszy
- Fajny film - skomentowała moja dziewczyna i przytuliła się do mnie ciepło. Jak ja to uwielbiam! No cóż. Ma się ten dar przekonywania kobiet. Haha i tak nikomu nie powiem, co działo się w nocy. Ale nie to co myślicie, zboczuchy! Po prostu ... mieliśmy seans filmowy! Ooo tak! Od samego początku wakacji układa nam się nieźle. Aaaa, znalazłem pracę! To nic, że pracuję przy kasie w aptece, ale jest git! Pieniądze są i mam zamiar wynająć jakieś mieszkanko, albo nawet kupić.
- Kochanie przynieś popcornu - wyszeptała mi do ucha moja ukochana dziewczyna i zmysłowo je ugryzła
- Jak chcesz seksu, to tylko wieczorem - próbowałem się nie zaśmiać, ale naprawdę ciężko było
- Ja chce tu!!
- W kinie?! Pojebało CIę?!? - tym razem krzyknąłem, a wszystkie pary oczu obróciły się na nas
- Chcecie uprawiać seks?! Przed scenę - wydarł się jakiś facet
- Ummm - pociągnąłem za sobą Ashley w kierunku "dołu", a z widowni było słychać radosne krzyki i gwizdy...

---------------------------------------
Witam moi kochani!
Zauważyłam jak wiele osób zrezygnowało z czytania tego debilstwa. Mam dobrą wiadomość. To opowiaddanie niedługo się skończy, ale prawdopodobnie nieszczęśliwie. Jedynie mogę podziękować za odwiedziny ponad 4250. Pisałam ten rozdział aż tydzień. To chyba najdłużej. Będę dodawać rozdziały, ale rzadziej.
Kocham, komentujcie !
Tagi: rozdział 44
11.09.2012 o godz. 18:12
[Amy]

Siedzę sobie. Niby nic takiego, ale jednak. Pokłóciłam się z Harrym i to ostro. Poszło o karierę. Otrzymuję hejty i jest ich coraz więcej. Boję się. A co, jeżeli te głupie fanki Harolda, zrobią mi coś?? Założyłam sobie twittera i na moim koncie pojawiają się liczne groźby - zeszłam z parapetu i przebrałam się w coś normalnego
http://stylistki.pl/bez-nazwy-87196/
Wyszłam niby na zwykły spacer.
- A gdzie się taka ładna dziewczyna szwęda po nocy? - cholera. Rozpoznałam głos Maxa
- Yyy na spacer
- Alez tak niebezpiecznie - odwrócił moją twarz
- Amy?
- Nie, Rihanna
- Masz towar?
- Nie
- A chcesz?
- Dawaj - wiem, że nie powinnam, ale mnie to gówno obchodzi. Chcę po prostu znowu poczuć, choć na chwilkę radość. Wyciągnął biały, dobrze mi znany proszek. Podał mi, a ja tak po prostu wciągnęłam...

[Harry]

Gdzie jest Amy?! Muszę z nią pogadać, przeprosić. Zachowałem się jak dziecko, bo opierniczyłem ją, nie mając racji. Nagle jakby ktoś w drzwi normalnie kopnął i weszła jakaś radosna Amy
- Co się tak gapisz??? Imprezka uhuhuhuhuhu lalaj laj
- Ty się dobrze czujesz??
- Świetnie - spojrzałem jej w oczy i.... Cholera, znów wciągała. Niech tylko rano się obudzi, a pogadamy inaczej
- Idź spać - wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju. Dałem delikatnego całusa w usta i zasnęła.
- Kto się kurwa po nocy tłucze??? - zszedł na dół Malik. Uhuhu. Obudzony Malik, to zły Malik. Zamknąłem powieki - I tak wiem ,że nie śpisz, Styles - ooł . Zaczalem spierdalac po calym domu...

[Amy]

Obudzilo mnie cholerne slonce, ktore wtargnelo do mojego tymczasowego pokoju. Wywleklam sie z lozka, chociaz ciezko bylo. 11:30, czyli dlugo spalam, tak z 8 godzin. Ubralam sie
http://stylistki.pl/letni--196793/
Zeszlam do "naszej kuchni". Wszyscy za wyjatkiem Loczka zasneli na krzeslach. Hahahaha. Cyknelam im fotke
- Czesc Harry
- Czesc
- Mozemy pogadac?
- Jasne - i podreptalismy przed dom
- Amy, sluchaj. Wczoraj ciagnelas i nie wypieraj sie, bo to wiem.Prosze Cie, nie rob tego wiecej - zblizyl sie do mnie i pocalowal mnie baaaardzo namietnie - Prosze
- Dobrze, skarbie
- I przepraszam za to, ze zaczalem wczorajsza klotnie - wesolo weszlismy do domu i obudzilismy towarzystwo...

---------------------------------------
Jejku, przepraszam, ze taki beznadziejny.
Tak bardzo mi ten rozdzial sie nie podoba :/
Nie martwcie sie, nie bedzie tak kolorowo, niedlugo cos wymysle
Prosze o komy
I dzieki za ponad 3600 odwiedzin !! ;)
Tagi: rozdzial 43
30.08.2012 o godz. 14:40
[Amy]

Nareszcie upragniony ranek. Jedziemy dzisiaj dalej, do jakiś miast, a tera je ranek :D Ubrałam się
http://stylistki.pl/bez-nazwy-195829/
Hazza smacznie jeszcze spał. No rzadko chodzę w sukienkach, więc niech ma radochę :D. Na śniadanie zjadłam jakieś denne płatki ;/. - zmyłam po sobie i do kuchni zbiegło się 4/5 1D
- Amy, co wolisz, ciastko marchewkowe, czy bananowca? - oj ten Lou
- Marchewkowe - chociaż jeszcze takiego nie jadłam :D. I wtedy Harold wszedł i zaczął się śmiać. Podszedł, dał mi gorącego całusa i przytulił
- Lou, ocknij się. Amy nawet takiego nie jadła
- Skąd wiesz?! - oburzył się
- Znam ją nie od wczoraj - Mrs. Carrot, wstał i oczywiście musiał rozbić szklankę... Ja go kiedyś uduszę. Pacan nafaszerowany bigosem jeden. Zaczęłam klnąć, a chłopcy oczywiście w brecht
- Co się kurwa śmiejesz?! Sprzątasz !! - wręczyłam mu zmiotkę i zwiałam hahaha. No co? Nie rozbiłam, nie sprzątam, nic nie widziałam. Usiadłam na schodach i jakoś mi się tak samo zaczęło myśleć.

***

- Zayn, rusz dupe!!!!!!!!!!! - wydarłam się na całą japę. Nie musiałam długo czekać. To jego długie stanie przed lustrem mnie wkurwia. No ileż można?! Zwariuję z tymi wariatami! Harry oczywiście usiadł na samym końcu z tymi debilami, a mnie z Mellisą na przód wyrzucili. aftoisagtsgsdz. FOCH!! I tak się zaczęła nasza jakże interesująca rozmowa z Mellisą
- To jak z Niallem?
- A co?
- No przecież na siebie lecicie
- No dobrze - i przesiadła się na drugą stronę. WTF?

[Harry]

- Na serio? - hahahahahhahahahahah - Amy! Mellisa! Chodźcie tu, bo ja już zdycham - kierowca na nas nawrzeszczał, ale dziewczyny przyszły do nas
- Zayn hahahah Zay haahhaha o hahahahahaha on
- No wysłów się wreszcie człowieku! - krzyknęła Mellisa
- Paczcie - pokazał palcem na ...

-------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam.
Wiem, że zaniedbałam tego bloga
1. Brak weny
2. ZAWIESZAM DO ODWOŁANIA!!
Nie mam pomysłów wgl
Jeżeli macie jakieś pomysły na ciąg dalszy to piszcie na moje gg
21984806
Plosie :*
Tagi: rozdział 42
24.08.2012 o godz. 13:21
*Tydzień później*

Jesteśmy właśnie jakieś 100 km od LA, w jakimś miasteczku. Wieczorem chłopcy dają tu koncert. Położyłam się w wannie i zaczęłam się rozkoszować ciszą. Maseczka na twarzy i po prostu cisza
- EJ NA ILE STOPNI NASTAWIĆ PIEKARNIK ?! - no kurde kto się drze?!
- Na 180 !!!
- Co?!
- Na 180!
- Powtórz!
- Na 180 !!
- Aha dzięki!!
No kurde kto normalny się tak drze. Może teraz będzie cicho. Zamknęłam oczy i tak sobie posiedziałam kilka sekund. Dosłownie sekund!
- Amy, na ile stopni nastawić piekarnik?
- Na 180 - no kurde po co drugi raz Niall się pyta?
- Co?
- 180. Uszy się myje, a nie stuka o wannę - i znowu cisza
- Harry na ile stopni nastawić piekarnik - no kurrrrrr. Jeżeli on chciał mnie wkurzyć to mu się właśnie udało!!
- 180 - no i gitara. Znowu sobie siedzę w wannie i rozkoszuję się chwilą. Zaraz Harold będzie do kibla naszego chciał. A, zapomniałam. Mieszkamy teraz w takim małym domku. Tzn nie małym, ale on tak się nazywa. Mam pokój z Harrym i niestety dzielimy łazienkę. Usłyszałam pukanie. Zawinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki. Harry osłupiał. No w sumie to mam na sobie maseczkę i chyba wyglądam strasznie
- Gadaj kim jesteś i co zrobiłaś z AMY ?! - wszyscy się zbiegli, a ja zaczęłam się śmiać. Oni również. Jak to mnie nie poznał? Zaciągnęłam go do łazienki, zamknęłam drzwi i zmyłam maseczkę. Stał z miną typu " Are you fucking kidding me?". Zaśmiałam się i wyszłam, zostawiając go samego. Na śniadanie zjadłam naleśniki. Harry był zły, że parodowałam w samym ręczniku. Ale jak on chodzi nago, to nic?! - weszłam do pokoju i trochę poszperałam i wyciągnęłam .
http://stylistki.pl/bez-nazwy-65948/
Pewnie paparazzi, kiedy wyjdziemy na miasto, zrobi nam miliony zdjęć, więc wolę wyglądać dobrze. Zamknęłam drzwi od pokoju i spokojnie się przebrałam. Harry wyszedł, pomalowałam się delikatnie, włosy spięłam w ślicznego koka. Całość genialna!
- Ślicznie wyglądasz - pocałował mnie w szyję. To taaaakie sweet. Wzięłam Harolda za rękę i razem wyszliśmy z budynku. Do nas dołączyła reszta.

[Niall]

Co jak co, ale te wakacje są najlepsze na świecie! Mamy dużo wolnego czasu, ale i koncerty i wywiadu. W sumie to trochę zaniedbaliśmy nasze fanki i czas to wreszcie zmienić. 18 lipca mamy spotkanie z fankami w Nowym Jorku.
Pogodziłem się z Amy. Jest fajna itp. - wstałem z fotela, przebrałem się i poszedłem na zewnątrz. Trzeba się zbierać, bo za 2 godziny mamy koncert. OOoo Loczek z Amy. Mmm. Całują się. Oni to są słodcy. Mi podoba się Mellisa, ale ciiii. Nikt o tym nie może wiedzieć
- Co tam, Niall? - Mell podeszła do mnie. Fuck yea.
- A nic, a tam?
- Też nic. Powinieneś się zbieraćććććć
- Wiemmmm
- Hahah
- Co?
- Nic. Idź się ubierz, bo macie mało czasu - i poszedłem się przebrać...

[Liam]

Mam już powoli dość tych wszystkich koncertów. Niby są wakacje i powinienem wyluzować, ale jakoś nie mogę. Rozważam nawet odejście z zespołu. Niby jest fajnie, ale tak naprawdę nic mi się nie podoba. Sam nie wiem dlaczego. Może, bo jestem taki nudny? - nie wiem. Pewna "fanka" powiedziała mi, że jestem nudny. Dużo osób wyzywa nasz zespół. No nie wiem - wpadłem na jakąś dziewczynę
- Przepraszam. Nie zauważyłem Cię
Moim oczom ukazała się piękna, brązowooka brunetka
- Danielle? - wyszeptałem i przytuliłem ją. Niesamowite spotkanie
- Chciałam Ci zrobić niespodziankę
- Chodź ze mną - zaciągnąłem ją do naszego "domku" ...

----------------------------------------------
Siema wszystkim. Dodaję rozdział, chociaż nie mam ochoty ani humoru. Bowiem kończą się ukochane wakacje, a ja do gimnazjum po prostu iść nie chcę. Wiem, że to i tak was nie obchodzi :/
Więc tak 5 komentarzy i następny rozdział <33
Tagi: rozdział 41
20.08.2012 o godz. 17:52
[Amy]

Obudziłam się w ramieniach Hazzy. Nie spał
- Dzień dobry kochanie - słodko musnął moje usta. Podeszłam do walizki. Szukałam trochę, aż wybrałam
http://stylistki.pl/street-14-195120/
Włosy związałam, a makijaż zrobiłam delikatny. Loczek wyszedł z mojego łóżka i poszedł do siebie. Yeah. Weszłam do "pokoju" Mellisy
- Opowiadaj jak było - rzuciła się na mnie
- Co?
- No chyba to robiliście
- Nieeeee - zrezygnowana poszła do WC. Włączyłam komórkę i napisałam SMS - a do Justin'a
"Cześć, co tam u Ciebie? U mnie ok jak coś"
- Jakie plany na dzis? Wbijamy do chlopaków, czy jakkkkk baby? - krzyczała z łazienki. Wysłałam jej SMS-a p treści " Nie wiem" . Dzwonek przychodzącej wiadomości w WC
- Co ty telefon do kibla nosisz? - zaśmiałam się
- Noooo - hahahh. Boję się zapytać, co tam robi. Dobra nie wnikam. Po 15 minutach wyszła. Uśmiechnęła się cwaniacko i wyrwała mi mój telefon. Eyyyy. Zaczęłam ją gonić, ale na marne. Kurde zobaczy Harrego bez koszulki! Albo o nie... to zdjęcie
- O Boże ... czy to hahaha - rzuciła mi telefon, a sama upadła na łóżko. Zatłukę ją! Kurde... tak, zobaczyła. Mianowicie foto Harolda zupełnie nagiego! Zemsta będzie słodka !! ...

[Zayn]

Zjadłem pierwsze ciasteczko - nic. Drugie - nic. Cóż. Sposób przywołania Niall'a nie działa. Nagle przybiegł
- Yyy ... cześć przyjacielu - podniosłem się. Zaczął mnie gonić. Zwiałem do dziewczyn. Ominąłem Mellisę, ale Niall już nie zdążył. Wywrócili się, a Mell wylała na siebie herbatę
- Debile - wstała i chyba poszła się przebrać. Kurde. Plan nie wypalił. Trzeba ich jakoś połaczyć. Ehhh. Lou zaczął się przeraźliwie głośno śmiać
- Co Ci?
- A nic - i znowu ...

[Amy]

Poprawiłam włosy i wzięłam telefon. Harry wziął mnie za rękę i zaprowadził na lody. Mmmmm dobre. Lepsze niż w Londynie. Uśmiechnęłam się szeroko i Loczek dosiadł się na ławkę
- Wpadnę o 18
- Spoko

***

- Amy szybciej, bo chłopaki zaraz przyjdą
- Już - wyszłam z łazienki - I jak wyglądam?
- Zajebiście
- To dobrze, a teraz wychodzimy - przejrzałam się jeszcze raz

***

Wow, jak tu dziwnie. Błyski fleszy itp. Usiadłam przy jakimś stoliku z Harrym. Było fajnie. Poznałam Selenę Gomez, Miley Cyrus. Naprawdę odjazd...

----------------------------------------------
A więc cześć. Na początku sory, że taki krótki, ale mam powody.
Po pierwsze ... 3 komentarze? szok
Po drugie ... brak weny
Po trzecie ... brak czytelników
Po czwarte ... założylam nowego bloga
TEN
Proszę bądźcie ze mną i na nim. I mam nadzieję, że będzie więcej komentarzy...
I dzięki za 2750 odwiedzin...
Tagi: rozdział 40
16.08.2012 o godz. 12:44
Następny dzień. Ugh. Zasnęłam z Haroldem. Wstałam z łóżka, wziełam prysznic, ubrałam się
http://www.photoblog.pl/meininspiration/129373275/0257.html
zrobiłam makijaż, zjadłam płatki. Mellisa wstała zaraz po mnie. Tylko, że musiała czekać na WC. Buhhaha. CS - człowiek skurwiel. Harry poszedł do siebie i dobrze, bo by nawet do Wytwórni Czekolady nie wszedł. 2 baby w 1 pokoju to i tak dużo . Z chłopakami na miasto. Harry wyglądał tak seksownie. Mrauuuu. Wieczorkiem coś z nim zrobię, ale to potem. Wyszliśmy wszyscy z hotelu i Loczek od razu mnie za rękę złapał
- Harry ...
- Co?
- Już nic - no przecie mu nie powiem, że boję się jego psychopatycznych fanek. Dałam mu delikatnego całusa. I znowu te uczucie. Motylki w brzuchu. No fuck paparazzi. Zrobili nam trochę zdjęć i poszli. Harry zaczął coś tam gadać o jakiś skandalach, ale kto by go słuchał. Weszliśmy do znanego mi centrum handlowego
- Harry, ja tu nie wejdę - wszyscy popatrzyli na mnie dziwnie. No oprócz Harrego, który przytulił mnie mocno. Mellisa podeszła do mnie
- Dlaczego?
- Tu na bank jest Max i Tom
- Kto to? - Harry posmutniał
- Durnie, którzy rozdają narkotyki - wszyscy zamilkli. Po kolei rzucili się na mnie i uściskali. WTF? Wiedziałam, że mają coś nie tak z psychiką, ale że aż tak? Dobra ogar. Harry i reszta siłą wciągnęli mnie do sklepu z ubraniami. Mmmm . W moje paczadła rzuciła się prześliczna sukienka
http://stylistki.pl/przedmioty/black-lace-long-sleeved-embroidery-dress-174314/
Podeszłam do niej. Cholera, cena. Bitch please ! Mam tyle . Chłopcy dumni wyszli do męskiego sklepu, a ja od razu do przymierzalni
- Mellisa - szybko podeszła
- Zajebiście wyglądasz. Kupuj! - odeszła. Wzięłam ją do koszyka. No i jakie boskie buty!
http://stylistki.pl/przedmioty/fashion-174454/
Od razu je przymierzyłam i kupiłam. Jutro Harry zabiera mnie na jakąś galę. Wypada ładnie wyglądać. Tylko szkoda, że powiedział to wczoraj wieczorem. Boi się, czy co? Usiadłam z Mell na ławce. Długo na chłopaków nie musiałyśmy czekać. Moja bff pokazała mi siatkę z zakupami. Upaczyła sobie
http://stylistki.pl/pp-92260/
Mój zestaw i tak jest lepszy :D. Loczek usiadł obok mnie
- Wiem, że chcesz to mieć i, że to Twój rozmiar, więc Ci kupiłem - wyjął z torby przepiękne buty
http://stylistki.pl/przedmioty/fashion-174706/
- Ha Har Harry. One musiały być bardzo drogie - wszyscy podeszli do nas. Mellisa musiała oczywiście pierwsza obczaić już moje zacne buty. Palnęłam ją w łeb i sama je założyłam. Wow. Wysokie. Stanęłam obok Harolda, a wszyscy zaczęli się tak głośno śmiać, że ludzie, którzy obok nas przechodzili również śmiali się. Otóż byłam w nich wyższa od samego Harrego Styles
- Nie będziesz w nich chodzić - znowu śmiech. Czy Ci ludzie z wszystkiego się śmieją? Hahahah. Akurat wyskoczyło paparazzi i zrobili z 1000 zdjęć. Harry, obrażony, uciekł ode mnie. Zdjęłam buty
- Haroldzie, buty zdjęłam - i jak na polecenie znów był przy mnie. Znowu większy o pół łba ;D. Zaśmiał się głośno, wzbudzając śmiech u innych. Paparazzi nadal za nami łazili. Łaziliśmy jeszcze za odpowiednim krawatem dla Zayna. No tak. 1000 fajnych było, a żaden mu się nie podobał. W końcu wzięliśmy jakiś czarny :D. No i do hotelu
- Malik, nie żyjesz - zaśmiali się wszyscy. No tak. Każdy miał zamiar go udusić. Ileż można wybierać krawat? Zachowuje się jak ja! Nie, gorzej niż ja!
- Dobra, dobra. Zobaczymy za godzinę. Wtedy wpadamy - no chociaż chwilę odpocznę od baranów. Tylko weszłam do mojego hotelowego apartamentu, a już odtańczyłam taniec radości
- Amy, dobrze się czujesz? - Mellisa wzięła krzesło i dosiadła się - Możemy pogadać? - na co wstałam, zrobiłam popcorn, wzięłam napój i usiadłam spowrotem. Paczyła na mnie jak na idiotkę
- No co? Zapowiada się dłuższa rozmowa - zaśmiała się głośno
- Rozwalasz mnie
- Taki miałam plan - również się zaśmiałam
- No więc tak. Podoba mi się Niall i wiem, że on wie, że ja wiem
- Możesz tak bardziej logicznie? - zaśmiała się
- Niall mi się podoba. Bardzo. On wie, że ja wiem, że też mu się podobam - no tak - No i ... ZAPROSIŁ MNIE NA GALĘ !! CZAISZ?! - tak to krzyknęła, że aż mnie uszy zabolały - No i fajniasto - tak nawijała przez pół godziny. Zdążyłam zjeść popcorn, wypić 2 napoje, . Niall i Niall w kółko. Skończyła i wreszcie mogłam sama wyjść. Po cichu włożyłam butki napisałam SMS-a do mojego chłopaka <3 i zeszłam na dół. Czekał już na mnie
- Co Ci się tak na spacer zebrało? - zabawnie poruszył brwiami
- Chcę być przez chwilę z Tobą sama - musnęłam jego policzek
- Ej! Tylko tyle? - jak na polecenie musnęłam go w usta
- Ile mamy czasu?
- No chyba nie chcesz z nimi siedzieć? Dołączymy później - złapał mnie za rękę i wyszliśmy z budynku.

[Louis]

Jak wariaci weszliśmy do apartamentu dziewczyn. Zaraz, zaraz, gdzie jest Amy?
- Mellisa, gdzie jest Amy?
- Myślałam, że u was
- Nie ma też Harrego - wszyscy zaczęli intensywnie myśleć
- Pewnie wyszli - Zayn posmutniał - Bez nas - rozwył się...

----------------------------------------------------
Cześć. Jak tam u was? Wena powróciła! Tylko, że rozdziałów nie mam jak pisać. Dzieki za 7 komentarzy. To naprawdę wiele. Jeżeli chcecie mieć jakieś info to obserwujcie mnie na twiterze
@paula4332

buntowniczka12 <33 , przyjaciolkinazawsze <33, onedirectonki123 <33 , Natixd1999 <33 , one-direction1234567890 <33 , OneDirection5 <33 , MalinowaMambaxD <33
Tagi: rozdział 39
14.08.2012 o godz. 15:19
Obudziłam się tak jakoś o 6.Ubrałam się
http://stylistki.pl/love-it-194623/
Dopakowałam kilka rzeczy i poszłam po Mellisę. Oczywiście musiała to przedłużać. Ehhhh. Podeszłyśmy pod dom chłopaków. Oczywiście krzyk i bałagan w ich domu. W środku Niall z Louisem ganiali się, a Harry strasznie głośno się śmiał. WTF?
- O co chodzi? - Loczek podszedł do mnie.
- Niall codziennie podjada Lou marchewki - zaśmiał się - Jakbyś to widziała - wtedy mnie pocałował. Lou i Niall zatrzymali się. jak i cała reszta osłupiała Dopiero po chwili zauwazyłam, ze się na nas gapili
- To wy jesteście parą - potwierdziliśmy. Zayn się rozpłakał
- Taka piękna z was para! - hahahah. O ludziska!
- Przepraszam, że się wtrącam, ale mieliśmy gdzieś jechać - wszyscy potwierdzili - A samochód stoi już - chłopcy jak oparzeni zebrali się w jakieś 5 minut. Dostał nam się opieprz od kierowcy, że tak długo, ale co tam. Potem do samolociku :D I w Amerykę! Przypadło mi siedzenie z Harrym
- To się możemy powygłupiać - zaśmiałam się - Jakie to niezwykłe, że lecisz ze mną. Mój skarb - odwróciłam łeb
- Tsa, szkarbie - przytulił mnie. . Musial zasnąć grrr. Nudziłam się, więc gadałam z Mellisą, do której przytulił się Niall . UUuu. Ciekawe, czy coś z tego będzie. Loczek się wreszcie obudził. Grrrr.
- Jak się spało, kotku? - zapytałam
- Świetnie - dał mi całusa w polik i wyciągnął coś z kieszeni
- Co to? - podał mi lizaka w kształcie serca z napisem " I love you"
- Miałem się starać
- Kotku... - zamknął mi usta pocałunkiem. Naprzeciwko nas siedział Lou z Zayn'em i się o coś kłócili
- O co poszło? - popaczyli na nas
- Lou zabrał mi lusterko! - przeraźliwie krzyknął Zayn. Wtedy w samolocie zrobiło się bardzo wesoło. Każdy mówił coś śmiesznego od siebie i naprawdę bylo super. Mizialiśmy się z Harrym . I tak o to dolecieliśmy do LA. Na początku się bałam, że spotkam Maxa, albo Toma, ale później wyluzowałam. Zakwaterowaliśmy sie. Dostałam hotelowy "pokój" z Mell. Oczywiście wzięła masę kasy i mogłyśmy robić, co nam się podoba. Do nas wpadł Lou
- O 22 wpadamy - i wybiegł

***

Godzina 21:59 . Wszystko naszykowane na wspólne oglądanie filmu. Zamówiliśmy ciastka, chipsy, napoje. I wtedy wbiegli chłopcy. Uśmiechnięci. Harry podszedl
- Stęskniłem się - i delikatnie pocałował. Z jakimś większym uczuciem, niż zwykle. Słodko
- Nie widzieliśmy się 3 godziny - zaśmiał się
- To i tak dużo. Zostaję u Ciebie na noc - wszyscy zrobili jedno wielkie "uuuuuu" - A teraz oglądamy!! - rzucił się na telewizor i zasiedliśmy. Siadłam między Harrym, a Niallem. Loczek tak się zafascynował denną komedią, że nie zwracał na nic uwagi. Idealna sytuacja, żeby pogadać
- Co tam, Niall? - popaczył na mnie przyjaźnie
- Nic. Ale to głupie
- Idziemy się przejść? - uśmiechnął się
- Tak
Po cichu wyjęłam buty i szybciutko się zmyliśmy. Było pusto. Idealnie! Usiadłam na ławce w parku, a obok mnie Niall
- Opowiadaj - otworzyłam szerzej oczy
- O czym?
- Jak z Harrym
- Dobrze. Nie ma co opowiadać- uśmiechnęłam się
- Wiesz, że my wiecznie byliśmy wrogami?
- No i?
- Teraz chcę żebyśmy zostali przyjaciółmi - szczęka mi opadła - Chyba, że nie chcesz
- Chcę
- No to opowiadaj
- Niby jest ok, ale się boję
- Czego?
- Że zrobię coś źle. No wiesz jestem zimną suką bez uczuć - otworzył szerzej oczy
- Nie jesteś ...
Pogadaliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do hotelu. Harry był zły
- Gdzie byłaś?!
- Na spacerze - podeszłam do niego
- Tak późno. Martwiliśmy się o was
- Niepotrzebnie - zdjęłam kurtkę. Loczek przytulił mnie i zaciągnął do łóżka. Wzięłam prysznic, położyłam się obok Harolda
- Harry?
- Hmmm?
- Jak Twoje fanki mnie przyjmą? - otworzył oczy
- Nie wiem - zamknęłam oczy i zasnęłam w objęciach ukochanego...

---------------------------------------------
Cześć wszystkim. Prawdopodobnie to jeden z moich najgorszych rozdziałów. Nie podoba mi się. Pewnie wyszedł taki dlatego, że zebrała mnie chęć na napisanie imagina. Imagin pojawi się jutro, a rozdział nie wiem, bo nie mam pomysłów. Może i nawet jutro, ale raczej nie.

przyjaciolkinazawsze <33, onedirectonki123 <33, buntowniczka12 <33 , Natixd1999 <33
Tagi: rozdział 38
10.08.2012 o godz. 18:39
[Tak mi się jakoś zebrało na napisanie czegoś smutnego
Ma ktoś bloga ze smutnymi imaginami? Jeśli tak, to piszcie, bo takie uwielbiam
Włączcie sobie tę piosenkę:
http://www.youtube.com/watch?v=pFEEKGikG4E ]

Jak każdego dnia poszłaś do szkoły, odrobiłaś lekcje, posiedziałaś przed kompem. Twoje życie bardzo się zmieniło, od kiedy Louis wyjechał w trasę. W sumie to były różne formy kontaktu, ale wiedziałaś, że on po prostu nie ma czasu. Znów Cię pociągnęło. Wiedziałaś, że to się może skończyć źle. Ścigałaś się z zawrotną prędkością, autem. Lou tego nie popierał, ale nie wiedział ile to dla Ciebie znaczy. Na szczęście jutro się zobaczycie - wreszcie. Wsiadłaś do samochodu. Tylko on teraz sprawiał, że czujesz się lepiej. Uśmiechasz się, chociaż na chwilę. Twoja pasja. Zaparkowałaś i weszłaś do domu . Usnęłaś
***
Właśnie czekasz na lotnisku. Samolot wylądował, a z niego po kolei wysiedli chłopcy. Twój ukochany rzucił się na Ciebie. Obkręcił kilka razy
- Kocham Cię - wyszeptał
- Ja Ciebie też - podeszli do was - Za tydzień wakacje. [T.I] Zabieram Cię do Paryża - uśmiechnęłaś się szczerze.
- Kochanie, nie chcę Cię wykorzystywać
- Nie wykorzystujesz - poprawił Ci włosy
- Dobrze - widocznie zadowlony wsiadł do auta. W domu chłopaków byliście za chwilkę. Pan Marchewka od razu gdzieś pobiegł. Podejrzane. Jednak nie przejęłaś się, tylko pomogłaś chłopakom się rozpakowywać. Natrafiłaś na walizkę Louis'a. Powoli otworzyłaś i Twoim oczom rzuciły się różne kartki. Listy. Nie pisałaś z nim dziwne. Popaczyłaś na nie. Wiele słów, które nie byłe kierowane do Ciebie. Tylko do [ Imię Twojej Przyjaciółki]. Bardzo czułe i dziwne. Opuściłaś je na podłogę. Łzy powoli zaczęły płynąć po Twoich policzkach. Jak mógł?! Wybiegłaś. Chłopcy coś się darli, ale nie słuchałaś. Pobiegłaś do domu. Zatrzasnęłaś drzwi i zaczęłaś płakać. Ktoś zapukał w drzwi. Otworzyłaś, a Lou wszedł jak gdyby nigdy nic
- Co się stało? - chciał Cię przytulić
- Nie dotykaj mnie - odsunęłaś się
- Co się stało?
- Ty się jeszcze pytasz?!?! - otworzył szerzej oczy
- Przepraszam za tę zdradę
- Wiesz co?!?!
- Co?
- W dupe sobie wsadź przeprosiny
- Mogę prosić o Twoje błogosławieństwo? Teraz jestem w związku z [I.T.P]
- Co ?!?!?! Ty świnio!! Spadaj!! - popaczył na Ciebie dziwnie
- Wcale Cię nie kochałem - zabolało, bardzo
- Spadaj stąd! - wyrzuciłaś go i zsunęłaś się po ścianie. Jak on mógł?!?! Świnia! Z Twoich oczu zamiast łez leciała krew. Tak, krew. Zbyt duży ból Ci zadał. Zbyt duży. Wzięłaś kluczyki od auta. Musiałaś odreagować. Wsiadłaś i pojechałaś na te swoje wyścigi. Wystartowałaś. Humor trochę Ci się poprawił. Uśmiechnęłaś się blado i jechałaś. Pech, że na trasę wpadł jakiś pijany kierowca. Zaczęłaś piszczeć, bo jechał w przeciwnym kierunku. Wprost na Ciebie. Cudem go ominęłaś i zaczęłaś kolejne okrążenie. Znowu on. Znowu krzyk, pisk. Ale inny. Był jeszcze dalego, ale coś z kierownicą było nie tak. Jechałaś ze zbyt dużą prędkością. Pisk, jasne światła
- Kocham Louis'a, na zawsze - wyszeptałaś. I wtedy uderzył w Ciebie ten samochód. Jechał też zbyt szybko, żeby się "nic nie stało". Stało się, stało. Za mocno . Samochód wyglądał tragicznie, jak i ty. Ból był tragiczny. Nie mogłaś nic zrobić. Uśmiechnęłaś się blado. Tego Ci trzeba było. Niesamowite. Powoli zaczęłaś zamykać powieki, a przed tem pojawiły się wszystkie sceny z życia z Louisem. Te szczęśliwe i te mniej. Zamknęłaś całkiem powieki. Wtem Twoje serce przestało bić. Stało się. Odeszłaś, jak to sobie wymarzyłaś. Chociaż nie wiedziałaś, że to aż taki ból. Całe swoje życie zamknęłaś jednym głupim wyścigiem
***
Louis, kiedy się dowiedział - nie mógł się pozbierać. Kochał Cię, tylko tak powiedział. Czuł niesamowitą niechęć do życia. Chciał się zabić. Tydzień po Twojej śmierci skoczył z mostu. I tak One Direction przestało istnieć.Chłopcy opłakiwali was. Lou w niebie przeprosił Cię, ale ty go nie chciałaś widzieć. Przydzielili mu inny skrawek nieba...

----------------------------------------
Od teraz pojawiać się będą także imaginy ;)
Tagi: Imaginy Louis
09.08.2012 o godz. 13:07
[Amy]

8 rano. Tak wcześnie wstałam?! O 10 przychodzi Harry . Pobiegłam do łazienki, wzięłam prysznic, ubrałam się
http://stylistki.pl/bez-nazwy-154162/
Zrobiłam makijaż, spięłam włosy. Jako, że jeszcze godzina, puściłam muzykę i ogarnęłam syf w moim pokoju. Równo o 10 przyszedł Harry <33
- Jak ja się za Tobą stęskniłem. 7 godzin bez Ciebie skarbie, to strata czasu - rzucił się na mnie i obkręcił kilka razy. Zobaczył moją koszulkę i namiętnie pocałował - To co robimy?
- Nie wiem jak ty, ale ja się pakuję - złapał mnie w talii A ja tak doszłam do pokoju hahaha
- Boże, jaka ty chuda!!!!
- Nie przejmuj się mną - zrobił kwaśną minę
- Co za humor!! Są wakacje, wyluzuj majty! - zaśmiałam się
- Bo Cię zaraz stąd wywalę!
- Ejj!
- Pierdol się! - udawałam złą haha
- Z tobą? - zabawnie poruszył brwiami
- Chętnie - hahaha o ludzie. Rzucił mnie na łóżko - Żartowałam !! Puszczaj !! - zaczęłam go łaskotać. Haha. Mam sposób na dziada ;D. Poprawiłam bluzkę. Za wcześno na bum bara bara. Hahah. Nie no :D. Kiedyś będzie. Do Harolda zadzwonił telefon, a ja wyjęłam walizkę
- No cześć kochanie ... Yhy ... Tak, skarbie ... Nooo ... No wiesz?!... Tak jesteś tylko ty - i rozłączył się. Przez całą rozmowę paczyłam na niego
- Mój kotek dzwonił
- Czyli?!?!
- Kotek
- KTO KOTEEK ?!?! - wpadłam w furię
- Louis, ale jakbyś widziała swoją minę - zaśmiał się, a ja strzeliłam focha. Podszedł do mnie. Uśmiechnął się i coś powiedział pod nosem. Chciał gdzieś podejść, ale się potknął i wywalił. Ja w brecht, a ten do mnie na kolanach. Znowu pocałował. Mój kotek. Puścił mi oczko
- Kochanie przypominam Ci, że miałam pakować się, ale mi przeszkadzasz - wpakowałam kilka bluzek, a on odciągnął mnie od tego. Przybliżył moją twarz do swojej
- Oj tam. Już Ci pomagam - wow wpakował więcej niż ja. Już wiem, kogo wołać, kiedy pakuję się :D
- Opowiedz mi o czymś, o czym nie wiem - przejrzałam się w lusterku i włączyłam radio
- Z Lou poznałem się w kiblu - starał się utrzymać poker face, ale mu nie wychodzi i zaczyna się śmiać
- Jak?!
- Nie ważne - uspokoił się wreszcie.
- Harry?
- Hęę?
- Ile miałeś dziewczyn? Tak na poważnie
- Kilka
- Dobrze wiedzieć
- Ej!! Ogar
- Ehe
- Kocham tylko Ciebie - wreszcie to powiedział
- To mi to udowodnij
- Nie wierzysz mi?!
- Jak mam Ci wierzyć?! Nie okazujesz uczuć! Nie pomagasz mi w niczym. Ba, nawet nie chcesz. Nie wiem, czy przypadkiem nie jesteś ...gejem - chciał coś powiedzieć - Nie przerywaj mi. Z Louis'em macie ten swój bromance, który w ogóle nikogo nie bawi. Przynajmniej nie mnie . I powiedziałam Ci prawdę. Jak chcesz, to możesz sobie iść i mnie od tak zostawić. Możesz nagadać sobie co chcesz!! Słyszysz?! - nie odzywał się - No czemu nic nie mówisz?! Odebrało Ci mowę?! A może to tylko ja jestem taką zimną suką bez uczuć?! - wreszcie skończyłam swoje nudne przemówienie. Harry stał i paczył się na mnie jak na kosmitkę. Zaczął nerwowo kręcić głową przecząco
- Ja Cię prze prze przepra przepraszam. Okażę t to ob ob obie obiecuję - on płacze?! Nigdy nie widziałam takiego widoku. Szczerze boli mnie to, kiedy było mu kiedykolwiek smutno
- Ty płaczesz?!
- T ta tak
- Dlaczego?
- Bo nikt mnie tak nie zjechał. I prze przepraszam Cię za wszy wszystko, co źle zrobiłem - wysyczał. I wtedy, ta zimna suka, pozbawiona uczuć całkiem odchodzi. Przynajmniej na jakiś czas. Przytula Harry'ego i szepcze:
- Kocham Cię i przepraszam ...

***

Wreszcie się spakowałam. Moje kochanie całkiem mi pomagało. Trochę wstyd mi za te słowa. Jak mogłam tak zjechać osobę, którą tak bardzo kocham? To wspomnienie z dzisiaj wywołuje u mnie łzy. Ten płaczący Harold. Ehhh. Takie jest życie. Nigdy więcej nie powiem mu niczego gorszego. Spakowaliśmy jedną, ale wieeelką walizkę, która mieściła 3 mniejsze. Tsa. Powędrowaliśmy do Mellisy, która nie mogła rozczesać włosów. Mój kotek tylko się przyglądam, a ja jej pomagałam. Potem Harold poszedł się pakować, a ja zostałam z nią
- No mów jak było!
- WTF - westchnęła
- Na randce
- Skąd wiesz?!
- Harry to mój dobry kolega - puściła mi oczko
- Powiem Ci tylko tyle, że zostaliśmy parą!
- Wow. Szczęścia! Skarby wy moje - myślałam, że mnie udusi. Ciekawe, czy Harold też będzie tak uściskany. Znając ją - tak. Gadała coś o seksie, ale kto by ją słuchał? Nie śpieszy się nam. Mamy na to całe życie. Mellisa sama się odziwo spakowała, ale oczywiście źle. No cóż... Trzeba oszczędzać miejsce. Wywaliłam wszystko i tym razem ja to spakowałam. Wcześniej nie dało się zapiąć torby, a teraz dużo miejsca zostało
- A wiesz, że mi się ten cały Niall podoba? - powiedziała, a ja wyplułam sok, który właśnie piłam :/. Kolejne miłości?? Eh dużo jakoś ich
- Spoko.Fajnie, że dowiaduję się o tym , kiedy PIJĘ SOK - specjalnie 2 ostatnie słowa powiedziałam głośniej. Starałam zachować się poker face, ale nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać - Pierwsza miłość?
- Nie pierwsza - otworzyłam szeroko oczy
- Kto nią był?!
- Krystian -teraz to już mogłam upaść na podłogę i rżeć się z tej nieogarniętej. Ona mnie walnęła w łeb i odprowadziła do domu, bo był wieczór. Położyłam się spać o 9 PM, by rano móc wstać...

--------------------------------------
Siemka ludziska! Próbuję pisać tak "bardziej sztywno", ale mi to po prostu nie wychodzi. Dupa Jasia. Sranie na Janie!! Huehe. Boże jakie nudy?! A i sory, że rozdział tak późno, ale dzisiaj mi się nie chciało, a jutro prawdopodobnie się nie pojawi, bo będę z koleżanką i biorę się za czytanie kolejnej książki ;). Czytanie wciąga! Lecę pisać nowy rozdział na
be-loved-by-you-paula4332.blogspot.com
Komentujcie!

onedirectonki123 <33 , przyjaciolkinazawsze <33 , buntowniczka12 <33, Natixd1999 <33, Miki1D <33
Tagi: rozdział 37
07.08.2012 o godz. 22:36
[Mellisa]

Godzina 14. Chodziłam sobie obok domu Amy :D. Jednak odważyłam się i weszłam bez pukania. Tak jak przypuszczałam - spała. Wzięłam kiełbasę, na kija i zaczęłam pchać jej do gęby. Hahahaha. Kiedy się obudziła, chyba pomyślała, że to co innego, bo od razu się zerwała, a ja turlałam się ze śmiechu. Poszła się przebrać, a ja w tym czasie wlazłam na jej kompa. W końcy wyszła z wc, ubrana
http://stylistki.pl/pasiasto-17907/
- Co robimy?
- Ty się jeszcze pytasz?!
- No
- Pojutrze jedziemy przecie
- A no
- Zakupy

[Amy]

Hahaha, ale Mellisa ma zrytą banię. O.o. Hahaha. Jak można iść na zakupy bez pieniędzy? No nie będę krową - pożyczyłam jej. Na śniadanko zjadłam ... hmm o kurwa, co ja na śniadanie jadłam?! Chyba płatki z jogurtem. Me gusta :D. Potem razem wyszłyśmy do jakiegoś drogiego sklepu z ciuchami . Po pierwsze same gówna, po drugie drogie. Nie, nie w te mańkę. Poszłyśmy do innego szopu na szopink :D. Ooo od razu lepiej. Mellisa kupiła sobie szarą bluzkę z taką fajną minką typu puszczanie oczka. A ja? Szpilki z motywem USA. W sumie, to chodziłyśmy tak ze 3 godziny. Dużo rzeczy nakupiłyśmy. Poszłyśmy do McDonalda tak na uno momento, napić się, ale nie wódki, no gdzież.
- Mellisa, popacz. Tam siedzi przystojniak leć do niego na bum bara bara - popaczyła się na mnie jak na idiotkę
- Idziemy do niego - haha mam plan :D. A obok niego laska ze szkoły
- Hej, to Amy, a ja Mellisa jestem - uśmiechnął się do nas
- Luke
- Ładnie
- Ty się z nią zadajesz? - popaczyłam na dziewczynę
- No, a co?
- Ona w szkole kupywała krówki, bo myślała, że tam jest mleko - Melissa i Luke w śmiech. Luke zapalił papierosa. Yhhhhh WTF? Podeszła do nas jakaś stara baba
- Tutaj nie palimy
- Wasze miejsce, wasz wybór - hahaha. Odeszła
- Jest 5 po 6, a ja jestem zmęczona jakby było 15 po 6 - oni w śmiech - Dobra wypiłyśmy, to lecimy - podniosłam się - Chyba, że zostajesz - Luke popaczył na nas błagalnie
- Mogę chociaż wasze numery? - ja ci kurwa dam!
- Mellisa daj mu swój i lecimy
- A ty?
- Co ja?
- Numer - zaśmiałam się. Odeszłam na chwilę
- Dałaś? - kiwnęła głową - To idziemy - wyszłyśmy
- Hahaha jak się gapił! - tsa
- Trzeba było iść na bum bara bara. Znajdź sobie wreszcie chlopaka. Ileż tak można?!
- Dupa
- Gdzie - zaśmiała się
- Tuu - wskazała palcem na moją zacną ass
- A ten numer
- To?
- Louis'a - hahahahhahahaah. Trzeba go ostrzec
- Wiedziałam, że mu nie dasz
- Dałam mu Twój
- Czyli?
- Kryśki - hahahah. Będzie miał radochę
Weszłam do mojego zacnego domku i zadzwoniłam do Harolda
- Cześć... To fajnie ... Kiedy? ... Nie ... Tak? .. To idź do niej ... Teraz - rozłączyłam się i telefonem rzuciłam o łóżko. Wypadła bateria, ale teraz to nie ważne. Harry się w kimś zakochał. Obejrzałam kawałek jakiegoś programu, a po chwili ktoś zapukał do drzwi. W drzwiach stał Harry
- Co ty tu robisz? - wszedł
- Pewnej dziewczynie zwierzyłem się, że się w kimś zakochałem. Poradziła mi pojechać do tej dziewczyny i jestem. Tylko mam prośbę, żeby się ubrała ładnie - dopiero po chwili pokojarzyłam i dotarło do mnie, że tą dziewczyną jestem ja. Uśmiechnęłam się szeroko
- A gdzie ją zabierasz?
- Tak jakby na randkę - i on się uśmiechnął
- Ta dziewczyna zaraz wróci
Szybko wzięłam prysznic, ubrałam się
http://stylistki.pl/na-radke-z-chlopakiem-193500/
Zrobiłam delikatny makijaż i pojawiłam się na dole. To mój rekord. Nigdy nie zebrałam się w 20 minut. Wow. Sam Harold się zdziwił i uśmiechnął szeroko. Zabrał mnie do oceanarium. Kreatywne, nie? Żadnych innych ludzi oglądających to niesamowite miejsce, oprócz nas, w tej chwili
- Popacz na tą rybkę - pokazałam mu większą od pozostałych, większą,
- Widzę, a co?
- To ty - zaczęłam uciekać tak zabawnie. Harry się o coś potknął, ale nie wywalił się, biegł dalej. W końcu mnie złapał. No Styles, odwal się, bo Cię pocałuję - wpatrywał się w moje zacne paczadełka. Zbliżył się jeszcze bardziej. Jakie to romantyczne! Uśmiechnął się i odsunął się deczko
- Co robimy?
- Mnie się pytasz - strzeliłam "focha"
- Ej no nie fochaj
- Bo co?
- Bo połaskoczę! - zbliżył się
- Dobra nie focham, ale ręce przy sobie
- Mam jeszcze usta - zabawnie poruszył brwiami
- Ustami to mi gówno zrobisz
- A założymy się? - wlepiłam paczadła w jego
- Nie będę się zakładać, bo mam na to ochotę
Nasze twarze dzieliły milimetry. Czy on zawsze tak czaruje tymi zielonymi oczami?! No Styles zrób to! Całuj, póki się nie rozmyślę. Uśmiechnął się i złapał mnie w talii. I przybliżył. Teraz, to prawie nasze usta się stykały. Patrzyliśmy się w siebie przez dłuższą chwilę, aż wreszcie. Jego słodkie jak maliny usta przywędrowały do moich, tworząc świetny, namiętny pocałunek. Z początku robił to delikatnie, ale z każdym momentem, robił to pewniej i bardziej namiętnie. Żyć nie umierać. Całowaliśmy się kilka minut, a przerwaliśmy, żeby odsapnąć. Uśmiechnął się i znowu całował - najlepsze w życiu chwile. Nareszcie, po długim czasie, mogę poczuć się lepiej, ze względu na kochaną osobę
- Styles, obiecaj, że nigdy mnie nie zranisz - rozpuściłam włosy, bo i tak fryzura nie wytrzymywała. Uśmiechnął się blado poprawił moją fryzurę
- Obiecuję - znowu pocałował - Przepraszam, ale po prostu dawno nie całowałem kogoś tak wyjątkowego, kim jesteś ty - poprawił swoje loki
- Miło słyszeć takie słowa - podeszliśmy pod jakieś dziwne ryby, które widocznie cieszyły się z czystej, idealnej dla nich wody. Taką czystą, idealną "wodą" , jest Harry. Przybliżył się do mnie
- Zawsze chciałem Cię o to zapytać - uśmiech z jego ust znikł
- No to słucham
- Zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał błagalnie. Tysiące myśli przeszło mi przez głowę .A co jeśli mnie zostawi? Co, jeśli tylko udaje. Co jeśli kłamie?
- Oczywiście - wyszeptałam do jego ucha, a on wziął mnie na ręce i zakręcił pare razy
- Nigdy nie poznałem nikogo bardziej zajebistego - krzyknął. W tej chwili wyjął coś z kieszeni - Wiesz, bo pomyślałem, że skoro jesteś moją dziewczyną, co brzmi cudownie, to może zechciałabyś nosić ten wisiorek? - pokazał mi piękny, na pewno drogi wisorek i zaczepił mi
- Ale nie wiem, czy mogę go przyjąć - zrobił zniesmaczoną minę
- Możesz i przyjmiesz
- Ale ... - przerwał mi pocałunkiem...

[Harry]

Ona jest moja! To tak cudownie brzmi! Jejku. Nadal w to nie wierzę. Chce mi się skakać, śmiać, krzyczeć. Wszystko przez tą dziewczynę, która stoi obok i paczy na mnie inaczej. Wreszcie. Nie paczy jak na wariata, lecz jak na chłopaka
- Chodzenie z wyjątkową osobą jest niesamowite. Choć to dopiero początek - wyszeptałem sam do siebie
- Mówiłeś coś?
- Nie
Uwielbiam ten jej boski uśmiech i te piwno zielone oczy. Uśmiecham się na sam ten widok
- Wiesz, że równo o północy zostałaś moją dziewczyną?
- Tak?
- Tak. Pamiętaj, że wyjazd jest przełożony na jutro, a dzisiaj pomogę Ci się pakować
- Pamiętam. Wyjątkowa godzina. Nie znam człowieka bardziej kreatywnego
- A ja kogoś ładniejszego - uśmiechnęła się
- Nie jestem ładna. Wydaje Ci się tak - nie prawda
- Jesteś, jesteś. Odwiozę Cię do domu - wyszliśmy i wsiadła w moje auto. Pożegnaliśmy się jeszcze całusem. Ta noc zostanie na długo w naszej pamięci...

--------------------------------------------------
Hej wszytkim. Sory, że wczoraj nie było rozdziału, ale był odpust i tak wyszło. Widzę, że 6 komentarzy. Dzięki. NAWET NIE WIECIE ILE 1 ZWYKŁY KOM ZNACZY!!. Amy jest z Harry'm, chociaż miało być inaczej, ale ok. Uuu coś mi tu grzmi. Burza zaraz u mnie będzie, więc się streszczam
Dziękuję:
Miki1D <33 , przyjaciolkinazawsze <33, OneDirection5 <33, Natixd1999 <33, onedirectonki123 <33, buntowniczka12 <33

Piszcie, jeżeli chcecie mieć relacje z bum bara bara (haha) Amy i Harolda. Tylko to nie dla dzieci by było . I teraz prosze wszystkich, którzy to czytają o komentarze. A i jeszcze jedno. Macie polecić jakieś książki fantastyczne? Przeczytałam dwie i chcę się jeszcze podszkolić. Rozdział długi, bo chciałyście taki
Dobra, bye :* . Przesyłam buziaczki wszystkim ;*.
06.08.2012 o godz. 14:02
Chłopcy z 1D przyszli pierwsi. Najpierw coś tam gadali, a potem doszły jakieś 3 dziewczyny. Stanęły obok mnie
- Cześć
- Cześć
- To jest Eleanor, to Danielle, a ja jestem Perrie - ehe
- Fajnie ja jestem Amy - dziewczyny pociągnęły mnie na stronę
- Jesteś tą Amy, o której Harry cały czas nawija? - wyszeptała Danielle
- Co?
- Nawija o Tobie cały czas! Dobra koniec, bo idzie tu - dziewczyny wyprostowały się. Doszli jeszcze koledzy koleżanki, tak, że było 16 osób. Najpierw zajęliśmy się kiełbaskami, potem trochę piliśmy, ale nie zbyt dużo. Każdy był jeszcze trzeźwy. Jeszcze. Potem się rozluźniło
- Zagrajmy w butelkę - Perrie z cwaniackim uśmiechem wzięła pierwszą lepszą butelkę. Wyszło, że pierwszy kręci Zayn. Padło na Krystiana - kolegę z klasy
- Zadanie czy pytanie?
- Pytanie - Zayn zamyślił się
- Czy Twoi rodzice wiedzą, ze jesteś gejem? [Natixd1999 pamiętasz? hahaha]
- Wiedzą - wszyscy miny poker face. Emiliy, która się w nim podkochuje - rozpłakała się. Nikt nie wiedział, że to gej! No cóż, ale odpowiedział. Potem kręcił i wypadło na Eleanor
- Zadanie - wyprzedziła go. Hahah. Ale mam zadanie:D. Tylko, że teraz Kryśka gada. Uduszę gada!
- Uuuu. Krzyknij, że jesteś zajebista w łóżku. Elka krzyknęła to. Haahaha. Ale brechcior. Zakręciła i wypadło na dziewczynę Justin'a
- Zadanie - uuuu hahaha. Jako, że Elka ma tak zrytą banię, jak ja, musiała jej dać wyczepiste zadanko. Moja krew.
- Widzisz ten słup? - hahaha wiem o co chodzi
- Widzę, bo co?
- Uwieś się na nim i udawaj, że ... ten tegas - hahaha . Ja, Perrie i Elka w śmiech. Poszła i tak zrobiła, a my kilkanaście zdjęć. Hahahah jaja jak berety. Zakręciła i wypadło na mnie
- Pytanie
- Czy czujesz coś do tego jak mu tam hmmm pokręconego? - nie wiem, czy na pewno, ale chyba moje policzki oblały rumieńce. Wszyscy na raz zrobili jedno wielkie "uuuuuuuu" , oprócz Harry'ego, który uśmiechał się słodko. Styles zaraz Cię pocałuje! Nie uśmiechaj się tak bosko!
-Tak - Harry usiadł obok mnie. Zakręciłam i wypadło na tego boskiego!
- Zadanie
- Pocałuj mnie - on tylko się uśmiechnął i pocałował namiętnie. Awwwww. Nigdy tego nie zapomnę. NIGDY !! Potem zakręcił i znowu wypadło na mnie
- Ciągnie was do siebie - Danielle puściła nam oczko
- Wybieram ... zadanie - uśmiechnął się się triumfalnie
- Widzisz Niall'a?
- Nie, nie widzę. Ślepa jestem - zaśmiał się
- Bardzo mi przykro. A teraz do niego podejdziesz - podeszłam - I przeprosisz za wszystkie obciachy, które spowodowałaś
- Przepraszam Niall - wyciągnęłam do niego rękę i odziwo przeprosiny przyjął. Dobra koniec robienia sobie z nich jaj. Trza jeszcze Zayn'a przeprosić, ale to już później. Tym razem wypadło na Tomlinsona
- Zadanie - hahahaha .Czy on się niczego nie boi?
- Zaśpiewaj piosenkę " Justina Biebiera - Baby" - popaczył na mnie krzywo
- Muszę?
- Tak, tak - Niall się ożywił. Haha. Poleciały pierwsze słowo. Wyszło mu doskonale, dzięki świetnemu głosowi. Ahhh pozazdrościć. Puściłam mu oczko. Pograliśmy jeszcze trochę. Zadania były świetne: rzucić się do basenu, wypić kieliszek wódki bez popitki, wrzeszczeć różne hasła, całować się, przezkoczyć przez ognisko, zaśpiewać itp
- Zaśpiewajmy
- Co niby?
- The lazy song?
- Ooo - i zaczęliśmy. Wyszło świetnie. Danielle stała i nagrywała nasz wokal :D. Wstawiliśmy to na you tube, a po chwili była masa komentarzy. No bo 1D przecie ;D. Pośmialiśmy się, wypiliśmy, pośpiewaliśmy i 3 osoby się zmyły. No cóż poradzić? Potem pograliśmy w kalambury. Jako, że była 4, wszyscy zaczęli się zmywać. Został Harry z Mellisą. Harolda położyłam u siebie, a moją bff w pokoju gościnnym. Popaczyłam jeszcze ploteczki i położyłam się spać...

[Niall]

Impreza świetna! Nigdy nie przypuszczałem, że Amy mnie przeprosi. A jednak. Do domu dotarłem po 4, a jako że nie chciało mi się spać to Louis'owi podkradłem marchewki. Ale ciiiiii! Kiedy jadłem ktoś zszedł na dół
- Niall? - rozpoznałem głos Liam'a
-Nie, łyżeczki - odskoczył - Co robisz?
- Rozwiązuję krzyżówkę - WTF?
- O tej porze? I ty?
- Ja. Więcej niż jedno zwierzę to. .. ?
- Lama? - hahaha
- Stato deklu!
- Ej!
- Bo powiem Lou, że wpierdalasz jego marchewki!! - na moje nieszczęście zszedł zaspany Lou
- Ciszej
- Lou!
- Co?
- Nie, nie mów?
- On je Twoje marchewki! - chyba się przebudził, bo zaczął mnie ganiać po całym domu...

-------------------------------------------------------

Welkam ewribadi !
Było 17 paczatorów, jest 16?
Smutne
Amy ma być z Harry'm?
Ma byc w zgodzie z Niall'em?
Help me!
Im więcej komów, tym rozdział dłuższy...
Dzięki za 2200 odwiedzin!
3:0 dla nas. :D. Oglądałyście mecz? ;D
04.08.2012 o godz. 15:03
Ranek. Yyyyh. Łooo jaaa! Dzisiaj zakończenie roku szkolnego. Jest 6, a mamy na 12. Niby dużo czasu, ale trzeba już jechać. Ku mojemu zdziwieniu - Harry nie spał. Przebrałam się w zestaw, który Mellisa mi przygotowała, czyli ten:
http://stylistki.pl/bez-nazwy-193388/
Harold coś tam posiedział i o 7 wyjechaliśmy. Po godzinie byłam już w domu. Nikogo nie było, a dom został otwarty. Podejrzanie i po cichu weszłam. Na kanapie leżał rozwalony Patrick. WTF?
- O wróciła wreszcie z randki - zaśmiał się
- Skąd wiesz, gdzie byłam?
- Wiem - mam szczęście, bo wtej chwili do domu wpadł Justin z tą swoją dziewczyną - Wrócę tu jutro - i wyszedł. A ja stałam i gapiłam się jak nie wiem w co
- Ejjjj . Amy ogar - ta dziewczyna machnęła mi ręką przed oczami. Skąd ona zna moje imię?! Pieprzyć to
Wzięłam prysznic, ubrałam się
http://stylistki.pl/styl-i-elegancja-116493/
deczko makijażu, włosy
http://img.styl.fm/img99818.fryzury-dlugie.1459193.jpg
Wszystko komponowało się wprost genialnie. Jako. że była dopiero 10, obejrzałam jakąś komedię i wyjątkowo sama poszłam do szkoły. Po drodze wpadłam na genialny pomysł - zrobię ognisko. Zadzwoniłam do potrzebnych osób: Mellisy, Justina, Harolda i kilku znajomych ze szkoły. Wszyscy się zgodzili przyjść. Ma być 17 osób, więc trzeba zrobić jakieś zakupy, ale to później. Wreszcie doszłam do szkoły. Ponabijałam się jeszcze z Niall'a fryzury i poszłam na apel. Nuuuudyyyyy. Ohhh wreszcie się skończył . Wystrzeliłam jak z procy w kierunku domu, ale niestety dopadł mnie Harry
- Cześć
- Hej
- Co ty taka dzisiaj?
- Jaka?
- Chujowa [ hahaha Natixd1999 to już nie komplement :D. Pamiętasz?]
- Śpieszy mi się. Muszę zrobić zakupy
- Przecież Ci pomogę - uśmiechnął się. Harry ja Cię zaraz pocałuję! Jesteś taaaki sweeet. Umcia idziemy na całowanko? Haha. Puściłam mu oczko i poszedł ze mną do jakiegoś sklepu...

[Zayn]

- Idziemy na ognisko!! - do domu wparował ucieszony Harry - I są wakacje!! Ludziska!!
- Jakie ognisko? - wtrącił się Liam
- U Amy - Niall posmutniał
- Eyyy Niall będzie dużo żarcia! Polubicie się
- Zaprosiła nas na ognisko to już dużo - ożywiłem się
Harry radosnie pobiegl na górę ... On chyba naprawdę się w niej zakochał. Poszedłem do Perrie, bo po prostu mi się nudziło. Napisałem jeszcze SMS-a do Loczka " O której to?" odpisał "8:30 PM i weź Perrie"...

[Liam]

Co za nieogarnięte dzieci? Jak można kupić wodę w proszku? Taką inteligencją wykazał się Harry, który kupił to gówno na to całe ognisko. Hahaha. Poker face. Fascynował się tym jak nie wiem co. Grrr. Wszedłem do kuchni. A tam? Łyżeeeeczki! Wlazłem pod stół w celu ucieczki przed tymi potworami. A tam? Wieeelka łyżka. Ktoś chce mnie zabić?! Zwiałem do WC i wylazłem po jakiś 30 minutach, bo łyżeczek już nie było
- Harry, co robiły tu te łyżeczki? - zaśmiał się
- Chciałem Cię przestraszyć - ejjjj...

[Harry]

Juhu! Nie dość, że są już wakacje, to Amy robi ognisko! Jak ja dawno na jakimś byłem. Hmmm. Kiedy Amy miała to załamanie. Ha! Mamy jeszcze wspólne wakacje! Czego chcieć więcej? Tylko jest jedno ale. Ale czy ona mnie zechce? Jeżeli tak, to będą to najlepsze wakacje. A jeżeli nie, to dupa. Poszedłem do niej. Otworzyła mi w dobrym humorze
- Wejdź
Jak ja uwielbiam jej głos! Jest taki inny, delikatny i boski. W środku była Mellisa. Usiadłem, a ona zaczęła coś gadać
- Ciekawe jak to jest mieć chłopaka - udawała zamyśloną. Chwila. Czy to właśnie jest jakiś sygnał?
- Tak samo jak nie mieć. Tylko, że odwrotnie - odezwała się Amy, a my wybuchnęliśmy głośnym śmiechem
- Wiecie, że czytałam, że żeby zapobiec ciąży trzeba sobie wsadzić żąbek czosnek w pępek na noc? I czekać - hahaha. Mellisa rozpierdala system
- Ile?
- 9 miesięcy
- Wiesz co? Wsadź sobie to z drugiej strony - Amy włączyła się
- Ale z drugiej strony nie ma pępka!
- Przejedź po plecach to trafisz - hahahahahhahahaha zgon.
- Ile to się Twoja matka śniegu musiała najeść, żeby takiego bałwana urodzić - dusiła Mellisa przez śmiech, a my się omal nie posikaliśmy. Pośmialiśmy się jeszcze trochę i poszedłem się przebrać, bo była 6:30 PM, a trzeba jeszcze wszystko rozstawić...

[Amy]

Hahaha. Dzień zaliczam do udanych. Chociaż jeszcze się nie skończył. Popatajtowałam na górę i przebrałam się
http://stylistki.pl/emo-125819/
Po chwili przyszedł Harry
- Reszta wpadnie o 8:20 PM - uśmiechnął się blado. Styles! Odsuń się, bo zaraz nie wytrzymam i Cię pocałuję! Paczył swoimi paczadełkami w moje. Czy on musi mnie tak zaczarowywać? Przysunął się bliżej. Pocałował mnie, znowu. Tak delikatnie, słodko. A kiedy zorientował się, że pocałunek odwzajemniam - zaczął to robić coraz bardziej namiętnie. Ile się całowaliśmy? Nie wiem. Przerwał nam dzwonek. Mellisa. Razem poszliśmy na miejsce, gdzie miało się odbyć zacne ognisko. Rozstawialiśmy sprzęt itp. Po jakiś 30 minutach wyrwał mnie Harry. I zaczął całować. Z tego, co jeszcze zauważyłam, Mellisa mogła zbierać szczękę z podłogi.Hahah
- No nie wiedziałam - uśmiechnęła się blado
- Spoko. To tylko pocałunki
- Tylko?
- No tak - uśmiechnęła się. Ojj ja też bym chciała więcej. Uwierz mi kobieto. Po jakimś czasie goście zaczęli się schodzić...

----------------------------------------
Welcome!
Im więcej będzie komentarzy, tym rozdział pojawi się dłuższy ;D
5 komentarzy? Wow, dzięki. Mogę prosić o więcej?
Będę dawać tu osoby, które dały komentarz pod ostatnim rozdziałem

lion <33, przyjaciolkinazawsze <33 , onedirectonki123 <33, famercia <33 , one-D <33

Prawdopodobnie mój najgorszy rozdział :/

Follow me na twitterze!
@paula4332



Hahaha
PS: Niektóre zdania wzięte z tego skeczu! Polecam obejrzeć!
03.08.2012 o godz. 17:20
Otworzyłam drzwi, a tam zacny Harold sobie stoi. I ta jego zacna fryzura. Awwww
- Ślicznie wyglądasz - podał mi bukiet tulipanów. Uśmiechnęłam się szczerze
- A ty masz zacny fryz - zaśmiał się
- Wiem. To idziemy?
- No jasne
Wyszliśmy. Hazza odpalił auto i pojechaliśmy na jakąś polanę. Nie powiem, że nie jest kreatywny, bo skłamałabym. Było to nad pięknym jeziorem. Rozścielił koce i połozył masę jedzenia. WTF? On chce, żebym przytyła
- Więc tak. Plan randki - zaczął - najpierw pogadamy, pojemy, a potem pokąpiemy się. Nocujemy tu - wskazał palcem na śliczny, skromny, drewniany domek. Uśmiechnęłam się szczerze i zabraliśmy się za "gadanie". Gadaliśmy o śmiesznych rzeczach i tych bardziej poważnych. Nie wiedziałam, że Harry tak wielbi koty jak ja. Już wiem. Jedliśmy takie tam różne zacne żarcie. Potem Harry zaczął się szykować, bo miał się kąpać
- Harry, ale ja nie mam stroju - posmutniałam
- Masz. Mellisa Ci zapakowała. Jak coś to masz jeszcze jakiś zestaw na przebranie i kosmetyki. Wszystko leży tam w plecaku - pokazał palcem. Wyjęłam strój. Loczek przyglądał mi się
- Chyba nie masz zamiaru paczeć jak się przebieram? - zaśmiał się
- Mam - puścił mi oczko
- W takim razie spadam do tego domku - na moje szczęście był otwarty. Ummm luksus.
Przebrałam się w strój i pogoniłam do Harry'ego. Zmierzył mnie wzrokiem
- To co? Idziemy?
- Później - okryłam się jakimś kocem
- Później?
- Tak - zaśmiał się.
Wziął mnie na ręce
- Co ty robisz?
- Wrzucam Cię do wody. To papa - no ja go kurde zabiję! Wrzucił mnie! Wynurzyłam się
- Zabiję Cię Styles
- Łooo kurwa - przejął się? WTF? Zaczął mi uciekać. Wyszłam i goniłam go po całej polanie. Na jego nieszczęście potknął się i gałąź drzewa rozcięła mu kąpielówki. Hahahahahahahah. Zgon!. On jakby nigdy nic, pobiegł sobie dalej. Aż u spadły.Hahaha. Ludzie trzymajcie mnie,bo się posikam! Uuuuu . Ma się czym pochwalić
- Ha a ha haary haha tw twooje kąpie pie lówki - dusiłam przez śmiech. Dopiero teraz zauważył, że nie ma ich na sobie. Hahaha. Ludzie. Haha. Strzelił jeden wielki poker face
- Dlaczego dopiero teraz mi to mówisz?
- Bo wcześniej nie mogłam haha przestać się hahahaha śmiać hahahah - popaczył się na mnie złowrogo, strzelił face palma, a po chwili się zaśmiał
- Masz 3 sekundy na ucieczkę . Raz - łooo kurwa!
Zwiałam na drogę, a on w stroju Adama za mną. Dla niego pech chciał, że szedł jakiś facet i go hahahaahaha zobaczył hahahaha. Harry z miną zażenowania uciekł. A ja przez całą drogę nie wyrabiałam ze śmiechu aż się położyłam na trawie
- Ale śmieszne - polożył się obok mnie
- Weź się ubierz - popaczyłam się mu w oczy - Będę miała traumę do końca życia - zaśmiał się
- Oj tam
- Zabiłeś jednorożca!
- Oj tam - walnęłam go w łeb - Dobra lecę się ubrać. Zapomnijmy o tym. Ok?
- Ok - i poszedł . Przyszedł w drugich kąpielówkach. Znowu położył się obok mnie
- Pełnia dzisiaj - puścił mi oczko - Piękna noc
- A tak w ogóle. Która godzina?
- 10:20 PM
- Już?!
- No tak
- Pełnia dzisiaj
- No tak
- Powiesz coś innego?
- No tak
- Yhhh. Ty wiesz? Wkurzający jesteś - podniósł się
- Jak ty
- Sugerujesz, że
- Że jesteś boska - przerwał i delikatnie pocałował.
Jakby bał się, że zaraz dostanie. Poszliśmy się pokąpać
- Harry?
- Co?
- Ile mialeś dziewczyn
- Na poważnie?
- Tak
- Kilka - ochlapał mnie. Odwzajemniłam to tylko mocniej. Hahaha zanurzył się. Uciekłam na brzeg. A on za mną. To ja na koc i zaczęłam w w niego rzucać jedzeniem. Trochę się pośmialiśmy i poszliśmy spać...

-------------------------------------
Miało tego rozdziału dzisiaj nie być, ale zmieniłam zdanie. Chociaż nie jest długi, ani fajny, liczę na 5 komentarzy.
Podoba wam się to opowiadanie?


Haha :D

przyjaciolkinazawsze <33 , Natixd1999 <33 , bloblo <33 , one-D <33 , StylesMyHeroin <33

Follownij mnie na tt
@paula4332
02.08.2012 o godz. 15:49
Uwzięli się wszyscy? Harry wieczorem zabiera mnie gdzieś .W sumie to wszyscy paczyli na nas jak na parę. Druga lekcja - historia. Z Harrym i Mellisą weszliśmy do sali. Zajęliśmy miejsca na samym końcu
- Czytam oceny z historii - baba coś tam gadała chwilę - ... Amy Brian 3 ... Mellisa Green 2 ... Harry Styles 4 - szok normalnie. Wow. 3 mi postawiła. Cudem. Yhuu. I tak cudem udało mi się wrócić do szkoły. Ehhh. Takie jest życie. A Styles ma 4?! Jakim cudem?! Baba go musi lubieć. Coś tam gadała o jakiś przygodach bla bla bla. Następna lekcja WF. Wyjątkowo zagraliśmy w nogę, bo było z chłopakami. Potem chemia
- Amy Brian 2- przerwał nam facet wygłupy - ... Mellisa Green 2... Harry Styles 2 - hahaha Harry ma 2. A jak się na naczyciela popaczył. No należy mu się 2..
Jeszcze były jakieś beznadziejne lekcje i wyszliśmydo domu. Wyjątkowo wcześnie
- Amy! Czekaj - darł się Loczek - O 20 przyjadę. Ubierz się ładnie . Pa
Mellisa dobiegła do mnie z ciężkim plecakiem
- Uuuu będzie randka - palnęłam ją w łeb
- To tylko spotkanie
- Randka
- Skąd wiesz?
- Rozmawiałam z Harry'm. Ranka - poker face.
- Yhhhh
- Nie przejmuj się. Pójdę z Tobą na zakupy
- Ok. Masz jakieś plany na wakacje?
- Nie, bo co?
- Bo jedziesz ze mną i tymi pacanami na wakacje! Oni mają trasę koncertową - bla bla bla bla

[ Mellisa}

Jakie pacany. Oni nie wiedzą, że wszyscy wiedzą, że oni się w sobie bujają? Ledwo się przebrałam, a już goniłam do mojej bff. No bo randka na 1 miejscu :D. Hmmm. Tylko, że ona nie lubi sukienek. I tak ją ubiorę. Pogoniłam do mojej bff, która oglądała telewizor i z czegoś się brechtała. face palm.
- Rusz swą dupę i przebierz się! Raz dwa trzy!
- Moja dupa jest zacna i nie takim tonem do niej!
Palnęłam ją w łeb
- Jedna dupa - zaśmiała się. Pogoniła na górę, a ja w tym czasie obejrzałam jakiś denny serial. Akurat przybiegła, kiedy się skończył. Ona zawsze ma niesamowite wyczucie czasu. Jak ją zaraz kopnę to...

[Zayn]

Lekcje w szkole ciągnęły się w nieskończoność. Harry już dawno poszedł, a ja jeszcze męczyłem się z chemią. Niby nie powinno już być lekcji, a jednak. Niall spał na lekcjach, Liam jadł . WTF? Wreszcie dzwonek. Zadowoleni wyszliśmy z obiektu szkoły. No i pobiegliśmy do domu. Dosłownie pobiegliśmy. Niall rzucił się na lodówkę.
- Dajcie mi jeść!! - podszedł do Harry'ego
- Jesteś na diecie!
- Dajcie mi jeść! - robił się coraz groźniejszy
- Łooo kurwa - Lou nie krył zdziwienia
- Ejjj. Niall bez jedzenia to nie Niall
- Dupa. Niall jest na diecie
- Jedzenie!! Dla własnego dobra dajcie mi jeść - Liam posłusznie wyrwał Louisowi kluczyk od kłódki do lodówki. Wyjął jakąś pizze. WTF? Skąd ona się tu wzięła? Już miałem coś powiedzieć, ale Niall zaczął wpierdalać. Nie jeść, a wpierdalać. Jak to wyglądało. Chyba nigdy nie był na diecie. Nooo dobra bedzie tej zasranej diety. Trzeba Niall'a przywrócić do dawnej formy. Liam położył obok blondyna jakieś ciastka
- Moje jedzenie! Przepraszam, że was opuściłem - tak jakby przytulił miłość jego życia...

[Hazza]

- Lou pożyczysz mi ten swój czarny krawat? - wrzeszczałem do przyjaciela
- Jak mi powiesz, gdzie idziesz
- Na randkę
- Uuuuu ty? Z kim?
- Z Amy
- Brian?
- Tak
- LUDZIE HARRY IDZIE NA RANDKĘ Z AMY BRIAN - wrzasnął Lou na cały dom
- Pożyczysz? - zbiegło się 3/5 1D
- No jasne. Wyjątkowa okazja
Poprawiłem moje zacne loki. Ułożyłem je tak, jak Amy lubi najbardziej, czyli nieład...

[Amy]

Dobrze, że Mellisa mi pomogła w wyborze sukienki. Ubrałam się tak:
http://stylistki.pl/spacer-po-ny--102583/
Do tego deczko mocniejszy make-up i Mellisa spięła mi włosy w ładnego koka. Fajnie to wszystko wyglądało. Moja bff zrobiła mi jeszcze kilka zdjęć cyfrówką i poszła do domu. Grrr zostałam sama. Justin zmył się z jakąś dziewczyną do niej , a rodzice jeszcze nie wrócili. Usłyszałam dzwonek. Poprawiłam się szybko, wzięłam torebkę i otworzyłam. W drzwiach stał...

------------------------------------------------------
Trochę mnie zabolało, że z 17 obserwatorów zrobiło się 16, ale to teraz nieistotne. Aż 3 komentarze. Wow. To dużo jak na was. Mogę liczyć na jeszcze więcej? Dacie radę z 6? Jak się 6 pojawi, to rozdział dodam długi i jutro. A i sory, że taki denny, ale pisałam na szybko i taki szajs wyszedł.
01.08.2012 o godz. 14:21
Lou leży na podłodze a na łóżku rozwaliła się jego dziewczyna.Hahah. Ciekawy widok. Wyminęłam ich i obudziłam śpiocha na podłodze
- Lou daj klucz. Niall'a nakarmię - posłusznie wyjął klucz do takiego sekretnego pokoju z jedzeniem. A co tam. Przemycę mu trochę ciastek. Potem klucz do lodówki i gitara. Niall stał już na dole
- Przemyciłam Ci ciasteczka czekoladowe - uśmiechnął się. Zjadł swoje zacne śniadanko, a ja pogoniłam do domu - przebrać się itp.
W drzwiach był Justin?!
- Co ty tu robisz? - ożywił się
- A co ty tu robisz?
- Byłem gdzieś
- Aha - zawsze wkurza go to słowo. Haha ;D.
Weszłam razem z nim
- Co tam u ciebie? - już innego pytania nie mógł zadać?
- Spoko
- Widzę, że już jest dobrze. Nie rozpaczasz - uśmiechnął się
- Nie przypominaj mi o tym
Szybko wzięłam prysznic i przebrałam się w szarą bluzkę i czarno - szare rybaczki. Ładny dzień się zapowiada. Zrobiłam make-up, który zakrył moje śliwy, czyli mocniejszy. Włosy zostawiłam rozpuszczone . A na śniadanie zjadłam płatki ;)
Wyszłam z mojego zacnego domku. Co ja mówię?! Wyczepistej chaty haha. Yhuyyyjj. Popatajtowałam do szkółki, gdzie jeszcze przed lekcją pogadałam ze starymi znajomymi. I przyszła Mellisa. Yhuuuj
- Siemka Amy!
- Siema Mellisa !
I przyszło całe 1D. Dlaczego oni muszą przychodzić, kiedy ja jestem?! No why?! O gosh. Łooo kurwa! Jaką Harry ma wyczepistą bluskę. Jaki on jest seksowny! Nie ! Stop. Nie lubię go! No ;) Trzeba go unikać, bo jest taki seeksow. .. głupi! Yhhh uduszę go kiedyś za jego loki. Dobra ogar!
Podszedł do nas
- Cześć Amy - uśmiechnął się - Cześć Mellisa
- Cześć
- Baran - wyminęłam go. Jak znam życie, to stoi teraz z miną "WTF?" i pyta się " O co chodzi" Mellisy. Obróciłam się. Haha. Miałam rację. Tylko niech się wygada, że na niego lecę to uduszę. Na serio. A znając ją omal się nie wygada. Uduszę i zrobię z niej skwarki! Łooo tak! Podszedł do mnie Justin ( on nie zdał raz haha debil :D)
- Co Ci się w rękę stało?
- Jajco
- Gdzie? - pojawił się Loczek
- Na pewno nie u Ciebie - Justin wyszczerzył się
- Co ty taka dziwna?
- Spadaj Styles
....

[Harry]

WTF? O co jej może chodzić?! Chyba nie powiedziałem nic złego. Chyba. Yhhh
- O co Ci chodzi?
- O nic
- No chyba bez powodu mnie nie poniżasz!
- Chodź - pociągnęła mnie w stronę wyjścia
Wyszliśmy

[Amy]

- Czy ty kurwa nigdy nie zrozumiesz, że w tej bluzce wyglądasz tak bardzo seksownie?! I to mnie pociąga w ... - nie dokończyłam, bo przerwal mi pocałunkiem. Całowalibyśmy się długo, ale po jakimś czasie zadzwonił dzwonek
- Przepraszam
- Za co?
- Po prostu nie mogłem się powstrzymać - Styles, jakbyś wiedział ile ja razy się powstrzymywałam
- Nie szkodzi
- Co?
- Nic
- Dalej będziesz dla mnie taka niemiła? - uśmiechnął się
Patrzył swoimi lśniącymi i ucieszonymi paczadełkami w moje. Ale on jest boski! Wow. Nawet Scott tak mi w głowie nie zmącił. Bum bara bara haha. Dobra nie
- Nie - znowu mnie pocałował
- Co mamy teraz? - kiedy się oderwał, zapytał
- Matmę
- Idziemy?
- I tak nie będzie lekcji, ale chodź
W klasie była już pani, ale nie zareagowała na nasze spóźnienie. Usiedliśmy razem
- Rozumiem dobrze, że musieliście się całować. Widzieliśmy to - powiedziała nauczycielka z uśmiechem. W klasie zapanowało jedno wielkie "uuuuuuuuuu", a potem brawa. WTF?
- Dobra starczy - Harry widocznie był zadowolony
- Czytam oceny z matmy na koniec roku ... Amy Brian 5 - co? Mam 5 z matmy?? Yeah :D . I Harry też. Kiedy pani go przeczytała przybiliśmy żółwika. Mellisa na ciekawej lekcji - cały czas puszczała nam oczko. Jak i cała klasa...

------------------------------------------------
Elo proszę o komentarze ;)

31.07.2012 o godz. 11:32
Z drzwiami męczył się Harold. Haha ciekawy widok. Coś tam pierniczył. Ale kto go słucha?
Tak, więc poszłam do tego klubu, gdzie niestety, albo właśnie stety był Patrick
- Cześć. Nie umawialiśmy się, ale dobrze, że jesteś
Przełknęłam głośno ślinę
- Spadaj
- Co?!
- Nie możemy się spotykać
Znowu głośno przełknęłam ślinę
- Żartujesz?!
- Nie
- A dlaczego?!
- Jesteś ... agresywny - po czym zaśmiał się i wyprowadził mnie z klubu
- Gówno mnie to obchodzi, czy chcesz, czy nie - przywalił mi w twarz - Ze mną nie ma żartów - przybliżył się i mocno ścisnął mój nadgarstek. Zbyt mocno. Syknęłam z bólu. Prawdopodobnie zrobił by coś gorszego, ale doszedł do nas Louis
- O Amy. Przepraszam za to, co powiedziałem. Yhh no wiesz. Nie miałem tego na myśli
Patrick popatrzył na niego karcąco
- Spoko
Lou podszedł w geście podania ręki na przeprosiny
- O fuck! Co Ci się w rękę stało?! Krew Ci leci!
Podniosłam głowę
- Shit! Kto Ci to zrobił?!?! - kurwa musiał zauważyć moje śliwy
- Nikt
- Chodź zabieram Cię do domu - pociągnął mnie za rękę
- Ona jest ze mną - wyrwał tę cholerną rękę
- Ze mną
Wyrwał mnie i zabrał do środka. Podszedł do jakiejś ładnej brunetki, która patrzyła wrednie na mnie
- Wracamy już!
- Dlaczego?!
- Chodź - tak musiałam pałętać się obok nich. W ich domu Lou pobiegł po apteczkę. Dziewczyna zaczęła mi się przypatrywać, co było trochę dziwne
- Jejku... co Ci się stało? Boże, Twoja ręka
- Nikt
- Eleanor Calder jestem - podała mi rękę w przyjaznym geście
- Amy Brian
- Ta Amy, o której Harry cały czas nawija?
- WTF?
- Hah. Dobra . Zostajesz tu na noc. Harry się zgodzi - poruszyła zabawnie brwiami

[Harry]

Do mojego pokoju wpadł Niall
- Czego?
- Przemycisz coś do jedzenia?
- Nie
- NOOOO PROSZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ - jprld
- Spadaj
Nudziłem się i myślałem... Tak chyba do 22, bo do pokoju wbiła Elka z ... Amy? Juhu
- Ona zostaje u Ciebie . NA NOC - Elka wyszła.
Bosko. Przysunąłem się bliżej

[ Amy]

I tak właśnie całą noc spędziłam z tym nieogarniętym chłopcem (bez skojarzeń) . Ramo postanowiłam, że nakarmię Niall'a. Poszłam pokoju Louisa po klucz do pokoju, a tam...

-------------------------------------------------------
Eloo. Już bardziej opłaca mi się prowadzić bloga: Be loved by you niż tego. Tu na 17 obserwatorów jest 1 komentarz. Tak, więc powoli je skończę. Albo przeniosę. Nie wiem. Po prostu, kiedy jest zainteresowanie cieszę się, piszę od razu 2 razy szybciej, a kiedy jest ten jeden marny kom...
27.07.2012 o godz. 16:40